W marcu ubiegłego roku w wyniku eksplozji gazu zawaliła się część kamienicy przy ul. 28 Czerwca 1956. Zginęły cztery osoby, wiele było rannych. W gruzach odnaleziono też brutalnie okaleczone zwłoki Beaty J. Miała liczne rany, jej ciało pozbawione zostało głowy. Zginęła przed wybuchem.

To może być historyczny proces

Według prokuratury Tomasz J., jeden z mieszkańców, najpierw zamordował żonę i okaleczył jej ciało, a potem uszkodził instalację gazową i spowodował wybuch. Ma odpowiadać przed sądem za pięć zabójstw i usiłowanie zabójstwa kolejnych 34 osób. To może być historyczny proces - w Polsce nikt nie stanąłby dotąd przed sądem pod tak poważnymi zarzutami.

Prokurator Łukasz Stanke chciał zakończyć śledztwo w marcu tego roku, w rocznicę tragedii. Ale już wiadomo, że to się nie uda. Do przeprowadzenia została jedynie czterotygodniowa obserwacja psychiatryczna podejrzanego na oddziale szpitalnym aresztu. Po jednorazowym badaniu biegli nie byli bowiem w stanie stwierdzić, czy w chwili dokonywania zbrodni Tomasz J. był poczytalny. A to kluczowe dla sprawy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej