W nocy z 15 na 16 marca 2018 roku do jednego z domów w Cerekwicy Starej w powiecie jarocińskim wszedł ubrany cały na czarno mężczyzna w kominiarce. Miał przy sobie osiem noży: rzutki, bagnety wojskowe, nóż myśliwski. Najpierw zamordował śpiące małżeństwo gospodarzy, a potem zaatakował ich dorosłe córki.

Jedną z nich – Natalię – bardzo ciężko ranił, zadając ciosy w kark, plecy, nadgarstki, dłonie i brzuch. W dniu ataku Natalia była w 38. tygodniu ciąży. Lekarze uratowali wtedy małego chłopca, który urodził się z ciężkim niedotlenieniem mózgu. Pół roku później zmarł. 

Napastnikiem okazał się 22-letni Eryk J., były partner Natalii. Jak ustaliła prokuratura, podstawowym motywem zabójstwa miał być fakt, że Eryk J. nie chciał zostać ojcem. 

„Może usuń tę ciążę, nie będzie problemu”

Natalia i Eryk poznali się w pracy i zaczęli się spotykać. – Wszystko układało się dobrze, dopóki nie zaszłam w ciążę – opowiadała przed sądem Natalia. – Kiedy Eryk się dowiedział, chciał, żebym usunęła, ale się nie zgodziłam. Powiedziałam mu, że sama wychowam dziecko. Od tego czasu ciągle wracał do tematu, natarczywie powtarzał: „Może usuń tę ciążę, nie będziesz miała problemu” – dodawała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej