Dzieci wracały ze szkoły do domu. Zatrzymały się obok bloku przy ul. Promienistej, bo rozśmieszył je uciekający właścicielce pies. Wyciągnęły telefony, by nagrać, jak pies biega dookoła właścicielki, bawi się i nie pozwala złapać. – Wcześniej pani się wywaliła – słychać komentarz na filmie.

Żarty kończą się, gdy kobiecie udaje się złapać psa. Wtedy zaczyna go okładać pięściami. Dzieci wracają do domu i pokazują nagranie rodzicom, ci zawiadamiają fundację chroniącą zwierzęta Mondo Cane.

– Suczka ma 4,5 miesiąca, jest mieszańcem. Widać, że to szczeniaczek, jest radosna, cały czas chce się bawić. Była już na obdukcji, miała zrobiony rentgen, na szczęście nie jest połamana. Wydaje się, że jest zdrowa, może trochę za chuda, ale to teraz najmniejszy problem – mówi Anna Cierniak z fundacji Mondo Cane.

Pies nie miał zapewnionej właściwej opieki

– Od rodziców dziecka dostaliśmy nagranie. Po tym, jak film pojawił się w internecie, ludzie szybko zidentyfikowali kobietę, która biła psa. Podali jej adres, więc od poniedziałku ktoś przez cały czas stał pod blokiem i czekał, aż wróci do mieszkania. Pies przez cały czas był w środku, bo było go słychać – opowiada Cierniak.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej