Kiedyś ulicą Garbary jeździły tramwaje, trasa kończyła się pętlą przy Starej Rzeźni. Torowisko rozebrano jednak w latach 70., a po trasie pozostał jedynie fragment nieużywanych torów na ul. Zielonej.

Możliwe, że tramwaje na Garbary wrócą i to na odcinku od skrzyżowania z ul. Eskowskiego i Małe Garbary aż do Królowej Jadwigi. Torowisko mogłoby być kolejnym etapem trasy na Naramowice – w zależności od przyjętej numeracji czwartym lub piątym. Pierwszy to ten z pętli Wilczak na północ do ul. Błażeja, drugi od Wilczaka wzdłuż Warty w stronę centrum do skrzyżowania ulic Estkowskiego, Garbary i Małe Garbary, kolejny jeszcze bardziej na północy w kierunku Moraska i Umultowa, a po drodze jeszcze w grę wchodzi odnoga na ul. Rubież na rozbudowujących się Naramowicach.

Połączyć północ z południem

Pomysł budowy trasy w ul. Garbary podoba się Pawłowi Sowie, radnemu miejskiemu i osiedlowemu z Naramowic. – Tramwaj do ul. Królowej Jadwigi byłby przedłużeniem trasy z północy na południe. Stamtąd można dojechać na Wildę, Dębiec, Dębinę, a w dalszej przyszłości może i Lubonia. Teraz buduje się dużo mieszkań na Naramowicach i Winogradach, np. przy Hawelańskiej – zauważa Sowa. Tłumaczy, że jeżeli mieszkańcy dostaną więcej możliwości dojazdu tramwajem w różne części Poznania, to będą rezygnować z samochodu. – Ta trasa to pieśń przyszłości, ale trzeba być gotowym, gdy pojawi się szansa na fundusze państwowe czy unijne. Warto wyciągnąć wtedy z szuflady gotową koncepcję – mówi radny Sowa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej