Właścicielem obrazów z hitlerowskimi pieczątkami, które miały tworzyć rzekomą kolekcję Hermana Göringa, był mieszkaniec Poznania Jan C. W PRL-u jeździł taksówką. Po upadku komunizmu sprowadzał szklane naczynia z Francji, kupował nieruchomości (dziś żyje z ich wynajmu) i grał na giełdzie. Przez lata skupował też obrazy, choć się tym nie chwalił.

Złodzieje z Fundacji Cichociemnych

Kradzież jego kolekcji zaplanowały także nietuzinkowe osoby: były pułkownik straży granicznej, właściciel firmy ochraniającej rządowe budynki (w przeszłości wysoko postawiony oficer stołecznej policji), biznesmen z branży paliwowej, który przekonywał, że pracuje dla wojskowego kontrwywiadu.

Pomagali im też znany diler samochodów z Poznania, policjant spod Warszawy i jego brat bliźniak z Biura Ochrony Rządu. Wszystkich łączyła działalność w Fundacji im. Cichociemnych, która kultywuje pamięć o polskich komandosach okresu wojennego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej