36-letni Wojciech S. ma już wyrok za zabójstwo swojej partnerki. Teraz poznańska prokuratura oskarża go o usiłowanie zabójstwa strażnika więziennego. Jesienią 2016 r. w zakładzie karnym we Wronkach miał zaatakować oddziałowego Dawida H. - Uderzył pięścią w okolicę szyi, trzymając w ściśniętej dłoni metalowy drut o długości 10 cm - mówiła w piątek prokurator Dobrawa Strzelec-Koplin.

Sprawca nie osiągnął celu

Drut przeciął skórę w okolicy szyi i brody (strażnikowi założono dwa szwy). Rana nie była poważna, ale prokuratura, powołując się na opinie biegłych medyków, przekonuje, że oskarżony celował w część ciała z dużymi naczyniami krwionośnymi. Stąd zarzut usiłowania zabójstwa. - Celu nie osiągnął z uwagi na obronę i chwyty obezwładniające - wyjaśnia prokurator Strzelec-Koplin.

Wojciech S. nie przyznał się w piątek do winy. Sąd odczytał jego wyjaśnienia złożone w śledztwie. Oskarżony twierdził, że konflikt ze strażnikiem zaczął się, gdy dostał zbyt małą porcję jedzenia. - Oddziałowy pytał, co mam zamiar zrobić, czy powiem grypsującym - mówił oskarżony.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej