Sprzedawca gilotynę skonstruował sam, przerabiając starą krajalnicę do sera. Zamontował nóż i dwa razy w tygodniu na oczach klientów zabijał karpie na targu w Krotoszynie. Nagrał to jeden ze świadków i w grudniu ubiegłego roku wysłał film ratującej zwierzęta fundacji Viva!

Gilotyna była tępa, piłował przez kilka sekund

- Ochroną zwierząt zajmuję się od kilku lat i myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. A jednak. Ten film obejrzałam tylko raz i więcej nie byłam w stanie - komentowała wtedy przedstawicielka fundacji Anna Plaszczyk.

Mężczyzna kładł żywe, nieogłuszone karpie na gilotynie, a potem odcinał im głowy. Plaszczyk: - A ponieważ gilotyna była tępa, to piłował je przez kilka sekund, zanim przerwał rdzeń kręgowy.

Policja zatrzymała sprzedawcę na gorącym uczynku, gdy podczas kolejnego targu w ten sam sposób uśmiercał karpie. Zarzucono mu znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej