Na Ostrowie Tumskim Kościół wyciął dorodne drzewa, niszcząc przy okazji krajobraz jednego z najcenniejszych historycznie fragmentów Poznania. Drzewa rosły na terenie Akademii Lubrańskiego, tuż przy zabytkowym murze. Ale mur też znikł. Historia zbulwersowała internautów w mediach społecznościowych.

Sylwia Sałwacka: - Dlaczego Archidiecezja Poznańska wycięła drzewa? 

Ks. Waldemar Hanas, ekonom, dyrektor ds. ekonomicznych i administracyjnych Archidiecezji Poznańskiej: - Klony, a nie jak podają społecznicy lipy - miały zdeformowane, bardzo zniszczone korony. Drzew nie można było przyciąć, groziły zawaleniem. Korzenie niszczyły fundamenty. Klon srebrzysty to gatunek obcy, pochodzenia północnoamerykańskiego o miękkim, kruchym drewnie, podatny na odłamywanie się konarów. Według „Dendrologii” prof. Włodzimierza Senety - „zupełnie nie nadaje się do sadzenia przy ulicach i chodnikach. Te drzewa były nie do uratowania. Drugim powodem była potrzeba stworzenia placu manewrowego. Takie zalecenia wydała nam straż pożarna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej