TEKST UKAZAŁ SIĘ  W GAZECIE WYBORCZEJ POZNAŃ 10 SIERPNIA 1996 ROKU

Trzydzieści lat skończy dopiero w przyszłym roku. Urodził się Wilamowicach na południu Polski. Uważa, że to najważniejsze miejsce w jego życiu.

- W Wilamowicach żyje najmniejsza w Polsce wspólnota etniczna, która ma własne obyczaje, własny język. Należę do tej wspólnoty, moje córki uczą się od babć języka wilamowiczan.

Nycz: "Niesłowność zmieniam powoli"

Poznań - obok Krakowa i Zakopanego, gdzie spędził młodość i zaczynał studia - to ważne dla niego miasto. - Stąd jest moja żona. Galicyjską niesłowność, beztroskę zamieniam powoli na szacowniejsze cechy - mówi. I dodaje ze śmiechem, że zmiana dokonuje się bardzo powoli.

Podwładni oceniają go jako szefa konsekwentnego i zdecydowanego, bardzo szybko podejmuje decyzje, bywa ostry. - Zdarza mu się wybuchnąć, zrobić awanturę, wykrzyczeć złość i wtedy nie przebiera w słowach, ale potem wszystko wraca do normy - mówi Iza Głuchańska, która pracuje w "Eskulapie" trzy lata. - Trochę czasu minęło, zanim zaczęłam z nim współpracować, a nie tylko wykonywać polecenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej