Kilkudziesięcioro mieszkańców Poznania sprzeciwiało się wycince 19 stuletnich drzew stojących w różnych częściach parku: przy ulicach Wieniawskiego i Noskowskiego, przy alejach wewnątrz parku, na placu zabaw w pobliżu torów. 

Protestujący z instrumentami muzycznymi i kadzidłami obeszli drzewa oznaczone pomarańczowymi kropkami i liczbami - czyli te, które miałyby zostać wycięte. A na nich powiesili kartki z hasłami, które mogłyby wypowiadać drzewa: „To boli! Wewnętrzny człowiek”, „Zadbaj o mnie”, „Brak mi tlenu”, „Brak mi tchu”. 

W UE stare drzewa się chroni, a u nas wycina

Miasto wycinkę planuje pod szyldem rewaloryzacji parku. W ubiegłym roku Zieleń Miejska zinwentaryzowała drzewa w parku im. Wieniawskiego. Wskazano te, o które trzeba szczególnie zadbać, a także te, które ze względu na stan zdrowotny należy wyciąć. 

- To, co się dzieje w naszym kraju, przerasta moją wyobraźnię. Nie zgadzam się na niszczenie natury, dewastowanie drzew. One pomagają nam żyć, są płucami miasta. Wycinanie starych drzew jest bezsensem. W innych krajach UE, a także świata, takie drzewa się chroni, a u nas wycina - mówił podczas środowego happeningu w parku im. Wieniawskiego poznański aktor teatralny Arkadiusz Kos.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej