Naczelna Rada Lekarska kilka dni temu dała rządowi „czerwoną kartkę” za niezrealizowanie zapisów porozumienia między Ministrem Zdrowia a lekarzami rezydentami. Chodzi o głośny protest z października 2017 roku, kiedy to rezydenci rozpoczęli głodówkę w sprawie niskich nakładów na służbę zdrowia.

Żądali od rządu zwiększenia wydatków z budżetu państwa z 4,5 proc. do nie mniej niż 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat. A poza tym: likwidacji kolejek, uzupełnienia braków personelu medycznego, likwidacji biurokracji oraz poprawy warunków pracy i wynagrodzeń.

Brakujące miliardy

Czerwoną kartkę rządowi dają też młodzi lekarze, bo - wbrew temu, co głosi PiS - odsetek PKB przeznaczany na ochronę zdrowia nie rośnie, lecz spada.

Zamiast 10 mld zł dotacji z budżetu państwa NFZ nie dostał w zeszłym roku ani grosza. Wartość PKB za zeszły rok to 2 bln 116,4 mld zł. Ministerstwo Finansów informuje, że wszystkie wydatki na zdrowie wyniosły w zeszłym roku niecałe 90 mld zł. Ale to tylko 4,25 proc. PKB. Do 4,78 proc. przewidzianych w ustawie na 2018 r. brakuje 10 mld zł! W marcu "Wyborcza" pisała, że w tym roku PKB ma wynieść 2 bln 246,2 mld zł, z czego zgodnie z ustawą wydatki na zdrowie mają stanowić 4,86 proc. Policzyliśmy: wychodzi 109 mld zł. Ale Ministerstwo Zdrowia mówi, że wydatki te wyniosą 96 mld zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej