W niedzielę poznaniacy wybierali radnych osiedlowych. W głosowaniu na przedstawicieli w samorządzie pomocniczym wziął udział co dziesiąty mieszkaniec (frekwencja 9,86 proc.). Poznań jest podzielony na 42 rady osiedla, ale przy okazji wyborów, niektóre tereny obejmujące jedną radę, dodatkowo są podzielone na mniejsze, 2-3-mandatowe okręgi. Tak, by np. radą całej dzielnicy nie rządzili mieszkańcy tylko jednego osiedla. 

W zależności od liczby mieszkańców na terenie danej rady osiedla, kandydaci z najlepszymi wynikami zgarnęli po kilkaset głosów, rekordzista - Marcin Zaremba z osiedla Nowe Winogrady Północ - miał ich 1279. Ale było też miejsce, w którym, aby dostać się do rady, wystarczyłoby namówić do głosowania swoją rodzinę - i to tylko tę najbliższą.

Wybory do rad osiedli. Absurdalny wynik i losowanie

Rada Osiedla Warszawskie-Pomet-Maltańskie, obejmująca teren na północnym brzegu Jeziora Maltańskiego i wokół ulicy Warszawskiej, na potrzeby wyborów do rad osiedli w Poznaniu została podzielona na trzy okręgi. W pierwszym z nich (os. Warszawskie) z wynikiem 333 głosów wygrał wieloletni radny miejski PiS Michał Grześ. W drugim (Czekalskie) zwycięstwo Janinie Paprzyckiej dało 131 głosów. Najmniejszy z trzech okręgów, dwumandatowy okręg III, został wykrojony na terenie Osiedla Maltańskiego - między ulicami Krańcową i Termalną. I to właśnie tu doszło do absurdalnego rozstrzygnięcia.

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej