18 maja 2018 r. Zbigniew A., dyrektor Zespołu Szkół Elektrycznych nr 2 w Poznaniu, podszedł do Ani, uczennicy pierwszej klasy technikum. – Musimy porozmawiać o szkole, ocenach, czy ktoś ci nie dokucza – powiedział. – Zabieram ją, spóźni się na lekcję – uprzedził nauczycielkę matematyki.

Gdy weszli do gabinetu dyrektora, zamknął drzwi. Ania powiedziała, że dokucza jej jeden z uczniów. – Nie martw się, Ania, mam taką władzę, że mogę każdego przenieść. A ty masz chłopaka? Ktoś ci się podoba?

Ania wymieniła nazwiska dwóch uczniów. Dyrektor włączył elektroniczny dziennik, wpisał ich nazwiska. – To oni? – upewnił się, a potem powiedział, gdzie mieszkają, i podał ich numery telefonów.

– Mam nadzieję, że pan dyrektor nie powie nikomu, kto mi się podoba. Mam nadzieję, że mogę panu zaufać – powiedziała Ania.

– A uprawiałaś już seks?

– Nie, bo się szanuję.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej