– Zrobiliśmy analizę, z której wynika, że w blisko 80 miejscowościach w powiecie brakuje dostępu do transportu publicznego. Mieszka tam 10 tys. ludzi. Po Poznaniu autobusami PKS porusza się ok. 30 tys. osób miesięcznie. Jeśli połączenia zostaną zlikwidowane, to miasto musi spodziewać się większej liczby samochodów. Likwidacja PKS uderzy w najsłabszych, czyli osoby starsze czy uczniów, którzy nie poruszają się autem – podkreśla Tomasz Łubiński, wicestarosta poznański.

Powiat poznański zaangażował się w ratowanie spółki PKS Poznań, która należy do miasta. Jak inne takie spółki w Polsce, poznański PKS jest w kiepskiej kondycji finansowej. Zlikwidował część połączeń, a ponad 90 proc. z tych istniejących nie przynosi zysków. Prezydent Jacek Jaśkowiak nie widzi sensu w takiej działalności PKS-u, stąd widmo kasowania połączeń.

Związek gmin i powiatów

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej