Przed tygodniem Piotr Adamczak z wielkopolskich Wojnowic opublikował na Facebooku list wysłany dwa lata temu do metropolity poznańskiego abp. Stanisława Gądeckiego. „Piszę w bardzo nieprzyjemnej sprawie. Ten list powinien być napisany 25 lat wcześniej...” – zaczyna. A potem oskarża byłego proboszcza swojej parafii o molestowanie.

– Przedstawiciele kurii zapewniali mnie, że nie jest już księdzem. Ale dowiedziałem się, że to nieprawda. Jeszcze przed rokiem chodził w Poznaniu po kolędzie z ministrantami. A przecież prosiłem, by trzymali go z dala od dzieci – mówi Piotr.

Ma 41 lat, pracuje w firmie logistycznej. Rozwodnik, ojciec dwójki dorosłych dzieci. Mieszka z rodzicami w gospodarstwie rolnym. – Nie wiem, czy nie będę musiał wyprowadzić się z domu – mówi. – Od tygodnia rodzice się do mnie nie odzywają. Są wściekli. Ojciec uważa, że coś sobie wymyśliłem. Mama dzisiaj wyjątkowo się odezwała – poprosiła, żebym nie rozmawiał z dziennikarzami. Nie upubliczniał sprawy.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej