Dwa lata temu miasto Poznań i powiat poznański podpisali list intencyjny, w którym zobowiązali się, że będą współpracować w sprawie szkół specjalnych. "Środki pochodzące z budżetu państwa od dawna pokrywają koszty realizowanych przez samorząd zadań oświatowych jedynie w części. Dlatego też, wychodząc naprzeciw potrzebom lokalnych społeczności, Miasto i Powiat uznały za niezbędne podjęcie wspólnych wysiłków w zakresie rozwiązania problemów finansowania oferty oświatowej (...)", czytamy w liście, pod którym podpisał się zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski i starosta powiatu poznańskiego Jan Grabkowski. 

Niezadowalająca współpraca?

Współpraca miała obejmować szkoły specjalne tworzone przez miasto, z których korzystają również mieszkańcy powiatu.

Jednak Poznań z tej współpracy nie jest zadowolony. W tym roku wielu uczniów, którzy od września chcieli uczyć się w poznańskich szkołach specjalnych, dowiedziało się, że nie ma wolnych miejsc. - Nie mamy środków finansowych, by tworzyć miejsca dla osób spoza Poznania, gdyż subwencja MEN nie pokrywa wszystkich wydatków. Jeżeli uzyskamy wsparcie z powiatu, to te miejsca będziemy mogli zorganizować w każdej chwili - mówi prezydent Wiśniewski. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej