Krzysztof Grabowski, lider zespołu Strachy na Lachy i Pidżama Porno przerwał w sobotę koncert w Świebodzicach na Dolnym Śląsku. Jego zdaniem bezpieczeństwo publiczności było zagrożone. 

"Ludzie spadali na glebę"

 „Zaczęła się 4 zwrotka Piły Tango śpiewam i patrzę, tłum wynosi ludzi, a ci lądują na glebie, jeden po drugim. Stoi jakiś ignorant w kamizelce ochrony, jest nieruchomy. Tuż za bramkami pani siedząca na wózku inwalidzkim - jeden z widzów spada prosto na nią. Leci dziewczyna, zalicza masakryczną glebę” – napisał Grabaż w emocjonalnym wpisie o powodach przerwania koncertu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej