Ks. Eugeniusz Makulski był jednym z negatywnych bohaterów filmu braci Sekielskich o pedofilii w polskim Kościele.

Jeśli jest piekło, to właśnie takie

W filmie „Tylko nie mów nikomu”, Tomasz Sekielski czyta list od człowieka, który na początku lat 80. został skrzywdzony, a dziś sam jest księdzem.

– Zostałem zaproszony na wieczór, nie był to jeden wieczór. Ile ich było, nie odtworzę tego w mojej pamięci. Stał przy biurku i mówił o tym, że ma zdolności bioenergoterapeuty, rozkładał ręce i przyciskał do siebie rozebrany. Potem kładł do łóżka. Jeśli coś jest koszmarem, to właśnie to. Jeśli jest piekło, to takie właśnie – relacjonuje mężczyzna w liście, który został przeczytany w filmie „Tylko nie mów nikomu”.

Jak to się wszystko zaczęło? Jako wrażliwy dzieciak ofiarował pieniądze ze swojej skarbonki na budowę świątyni. Dostał osobisty list z podziękowaniem i zaproszenie do Lichenia, gdzie miał adresować koperty i naklejać znaczki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej