Między ulicami Forteczną, Okopową i Romana Maya na Starołęce do końca tego roku miał powstać park z dwoma boiskami, placem zabaw, siłownią i miejscem do gry w ping-ponga. Pod jego budowę wycięto 150 drzew. Projekt nadzoruje spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie.

Projekt jednak za drogi

Jeszcze w lutym przeciw wycince protestowali ekolodzy i społecznicy, m.in. z Koalicji ZaZieleń Poznań. Wskazywali oni, że wycinka jest niepotrzebna, bo park można zaprojektować inaczej, projekt zawiera 40 błędów, a jego wykonanie będzie – w ich ocenie – za drogie przynajmniej o 1 mln zł. Miasto na budowę nowego parku chciało przeznaczyć 2 mln zł. Wiceprezydent Jędrzej Solarki zlecił ponowną analizę projektu, ale po zapewnieniach PIM-u, że wszystko jest w porządku, inwestycję kontynuowano.

We wtorek Poznańskie Inwestycje Miejskie unieważniły jednak przetarg na wykonawcę parku. Powód? Zgłosiły się tylko dwie firmy, obie proponowały wykonanie parku za wyższą, niż proponowało miasto, kwotę – jedna 3,3 mln zł, druga za niemal 4 mln.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej