Ukrainiec zasłabł w pracy. Polska szefowa porzuciła go w lesie. Mężczyzna nie żyje

– Spokojny chłopak, za wiele o sobie nie opowiadał. Mieszkał, pracował żył w swoim świecie. Można było z nim o pogodzie porozmawiać. O tym, że miał troje dzieci, dowiedzieliśmy się dopiero wtedy, jak go znaleźli – Nikołaj, młody Ukrainiec w zielonej koszulce i krótkich spodenkach, pali papierosa przed wejściem do piętrowego, nieotynkowanego budynku z pustaków.

Hostel – jak go nazywa – stoi 2 km od stacji kolejowej w Nowym Tomyślu w Wielkopolsce.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej