Artur de Rosier, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, wysłał „proszczepionkowy” list do marszałka wielkopolskiego Marka Woźniaka, prezydentów siedmiu miast, 31 starostów, 106 burmistrzów i 113 wójtów. Apeluje w nim, by samorządy tworzyły nowe regulacje dotyczące kryteriów naboru do przedszkoli i żłobków „z obawy o zdrowie i życie dzieci, które nie mogą być zaszczepione z powodów zdrowotnych”.

„To nieprawdopodobne, że w dobie możliwości powszechnego skorzystania ze szczepień ochronnych oraz możliwości swobodnego przepływu informacji o ryzyku płynącym z chorób zakaźnych wielu rodziców decyduje się na nieszczepienie dzieci. Dotyczy to zarówno szczepień zalecanych, jak i odmowy poddania swojego dziecka szczepieniom obowiązkowym” – pisze w liście de Rosier.

Nie pomagają apele, trzeba sięgnąć po inne środki

Liczba niezaszczepionych dzieci rośnie w Polsce lawinowo. W 2010 r. było ich niespełna 3,5 tys., dwa lata temu – już 30 tys. NIK alarmuje, że przypadków w rzeczywistości jest więcej, bo przychodnie nie informują sanepidów o wszystkich odmowach. W samej Wielkopolsce niezaszczepionych dzieci jest obecnie ok. 7 tys. – Z roku na rok przybywa ich od tysiąca do półtora tysiąca – mówi Andrzej Trybusz, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej