Po plantacji szparagów w Żelichowie, małej wsi na pograniczu województw wielkopolskiego i zachodniopomorskiego, przechadza się starszy mężczyzna. Koszulka moro, na nosie okulary przeciwsłoneczne, w ręku niebieski parasol, który ma chronić przed promieniami słońca.

Ukrainki i Ukraińcy schyleni zrywają szparagi, wrzucają je do koszyków. Nadzorca wulgarnie pogania, obraża, klnie. Nagle widzi, że jedna z kobiet trzyma w dłoni telefon i wszystko filmuje.

– Bo cię pierdolnę!

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej