Rzecznik dyscyplinarny zarzuca złamanie prawa Krzysztofowi Lewandowskiemu, prezesowi Sądu Okręgowego w Poznaniu. Trzy lata temu Lewandowski pożyczył w sądzie apelacyjnym w Poznaniu 150 tys. zł. Zobowiązał się, że przeznaczy je na spłatę kredytu hipotecznego, który kilka miesięcy wcześniej zaciągnął w banku na zakup 50-metrowego mieszkania.

Pożyczka przyznana przez sąd różni się od kredytów komercyjnych niskim oprocentowaniem. Wylicza się je na podstawie zapisanego w ustawie budżetowej, prognozowanego wskaźnika inflacji. W tym roku to 2,3 proc.

Rzecznik oskarża, sędzia zaprzecza

Gdy Krzysztof Lewandowski składał wniosek o pożyczkę, był już współwłaścicielem domu i miał udziały w spółdzielczym własnościowym prawie do innego mieszkania. Mimo to złożył wniosek o pożyczkę na "zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych”. Według rzecznika dyscyplinarnego było to wprowadzenie organów sądu w błąd, bo Krzysztof Lewandowski miał zaspokojone potrzeby mieszkaniowe. Rzecznik twierdzi też, że sędzia nie wydał pieniędzy zgodnie z przeznaczeniem, bo nie spłacił nimi nawet części kredytu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej