W poznańskim sądzie zakończył się we wtorek proces w sprawie wydarzeń sprzed ponad siedmiu lat. W czerwcu 2012 r. w jednym z klubów na Starym Rynku bawili się antyterroryści z Łodzi ściągnięci do Poznania do ochrony Euro 2012. Byli w cywilu, po służbie, gdy zaatakowała ich grupa mężczyzn.

Jeden z pobitych policjantów rozpoznał potem - po charakterystycznym tatuażu ze smokiem na ręce - Łukasza Rafałkę, 35-letniego wówczas kickboksera z Poznania. Jego zdjęcie znalazło się w policyjnym albumie, bo w przeszłości miał być świadkiem innej bójki.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej