Warta Poznań od zawsze była klubem wielosekcyjnym. W barwach „Zielonych” oprócz piłkarzy występują też kajakarze, hokeiści na trawie, szermierze, pływacy i tenisiści. W zadłużonym klubie nie ma jednak pieniędzy na tworzenie nowych sekcji. Te, które są, funkcjonują bardzo skromnie, nierzadko na granicy opłacalności. 

Co innego spółka piłkarska Warty, która zarządza tylko pierwszoligowym zespołem „Zielonych” oraz niektórymi grupami młodzieżowymi. Jej nowy właściciel, który w sierpniu wykupił akcje od małżeństwa Pyżalskich, ma swój pomysł na rozwój klubu. Farjaszewski chciałby, żeby barwy Warty nosili także przedstawiciele innych dyscyplin. Składnia się ku temu, żeby Warta była klubem miejskim, skupiającym wokół siebie lokalną społeczność związaną nie tylko z piłką nożną, ale także z innymi sportami.

Warta wypełni niszę po Lechu

Marka Warty Poznań mogłaby dzięki temu odzyskać dawną reprezentacyjność. Przecież klub ten w czasach przed i powojennych był bardzo poważany w mieście. Jego barwy reprezentowali czołowi sportowcy w kraju. Warta, utrzymywana przez kupców, podupadła, gdy nastała władza ludowa. Nie była w stanie dalej rywalizować z klubem robotniczym, jakim był wtedy Lech Poznań. „Kolejorz” też był niegdyś klubem wielosekcyjnym, ale trudną próbę czasu i zmiany ustrojowe przetrwała tylko piłka nożna. Obecny właściciel praw do herbu „Kolejorza” Jacek Rutkowski nie był nigdy zainteresowany odbudową nawet potężnej niegdyś koszykówki w Lechu. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej