Strefę tę otwiera zespół Wigier Suwałki, który do strefy spadku został zepchnięty przez Stomil Olsztyn po porażce z lokalnym rywalem 1:2. Warta jest zaraz nad nim i w następnej kolejce, w meczu z GKS Tychy będzie walczyła o utrzymanie się na bezpiecznym miejscu w tabeli.

ŁKS Łódź to zespół o zupełnie innych celach. Wraz z rewelacyjnym Rakowem Częstochowa tworzy czołówkę ligową, z coraz większą przewagą nad resztą stawki pierwszoligowców. Wiele wskazuje na to, że to właśnie te dwa zespoły wrócą po latach do ekstraklasy.

Warta Poznań stała zatem przed bardzo trudnym zadaniem, by sprostać faworytowi na wyjeździe i przez pół godziny gry wyglądało na to, że zdoła to zrobić. Łukasz Spławski miał doskonałą okazję bramkową, łodzianie wyszli wtedy obronną ręką z niezłych tarapatów.

ŁKS rozstrzygnął mecz w ostatnim kwadransie pierwszej połowy, gdy wbił poznaniakom dwa gole. Najpierw Rafał Kujawa wykorzystał błąd obrony Warty, a następnie Lukas Bielak uderzył pięknie i nie do obrony.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej