O planach Poznania w zakresie finansowania sportu w tym roku poinformował w środę wiceprezydent Jędrzej Solarski. Strategia miasta nie zmieni się - w dalszym ciągu priorytetowo traktowani będą sportowcy z dyscyplin olimpijskich, choć planowane są odstępstwa od tej reguły. 

Poznań docenia paraolimpijczyków

Miasto zamierza przeznaczyć milion złotych na premie dla zawodników, którzy wywalczą kwalifikacje oraz przywiozą medale z przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Każdy sportowiec, który wywalczy kwalifikację, otrzyma 10 tys. zł gratyfikacji. Za złoty medal miasto zapłaci maksymalnie (w zależności od liczby laureatów) 150 tys. zł, za srebrny - 100 tys. zł, a za brązowy - 50 tys. zł. Co ważne, premie zostaną rozdzielone równo pomiędzy olimpijczyków oraz paraolimpijczyków.

Jeszcze po ostatnich Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro sportowcy niepełnosprawni otrzymali od marszałka Marka Woźniaka o połowę skromniejsze premie. - Nie można niepełnosprawnym mieszać w głowie - tłumaczył wtedy urząd marszałkowski. Miasto Poznań ma inne podejście. - Poznań został niedawno uznany za miasto najbardziej przyjazne sportowcom niepełnosprawnym i chcemy, żeby takim pozostał - tłumaczy wiceprezydent Jędrzej Solarski. - Chcemy pokazać, że są oni dla nas tak samo ważni - zapewnia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej