Radosław Nawrot, Damian Smyk: Myśleliśmy, że już się nie zobaczymy, gdy w 2015 roku odchodziłeś z Lecha Poznań po zakończeniu kontraktu i wyjechałeś do rodzimej Panamy. A jednak. Wróciłeś do Polski. Dlaczego?

Luis Henriquez: Owszem, wyjechałem do Panamy, ale nigdy nie podjęliśmy z żoną decyzji, że będziemy w niej mieszkali już do końca życia. Grałem tam przez dwa lata, postanowiliśmy wrócić. Uznaliśmy, że w Polsce nasze dzieci będą miały lepsze warunki do życia, lepszą szkołę. O nich myśleliśmy przede wszystkim.

Dodajmy, że masz dwójkę dzieci, a żona Natalia jest Polką.

– Tak, tak. Dużo rozmawialiśmy i uznaliśmy, że Polska to dobre miejsce dla nas. Obydwoje znamy ten kraj, ja jestem Panamczykiem, ale w Polsce czuję się świetnie, jak u siebie. Możemy tu mieszkać i taka zapadła decyzja. Tak zrobimy. Postanowiłem zatem poszukać klubu w polskiej lidze, by pograć jeszcze w piłkę.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej