– Każdy oczekuje, że selekcjoner wróci do ligi i od razu zacznie wygrywać. A w tej lidze to wcale nie jest takie proste – ostrzegał przed meczem Waldemar Fornalik, który triumfował w starciu byłych selekcjonerów. Trener Piasta po odejściu z reprezentacji na pracę czekał rok, Nawałka wrócił po czterech miesiącach i namowach Kolejorza, który spełnił jego liczne zachcianki.

61-letni trener otoczył się najbardziej zaufanymi ludźmi. Zimą dostał wolną rękę, by po swojemu przygotować i poukładać zespół. Nie chciał przeprowadzać rewolucji w szatni. Nie prosił o transfery, nikogo nie wyrzucił. Lech jedynie uzupełnił kadrę dwoma obiecującymi zawodnikami, których trzeba dopiero oszlifować. Nawałka wszystkim lechitom dał szansę. Nawet tym o wątpliwej piłkarskiej reputacji oraz wystawionym przez klub na listę transferową.

Zimowy sen Lecha

Trener zdecydował też, że Lech rozpocznie przygotowania jako ostatni zespół w lidze. Chciał, żeby zawodnicy odpoczęli po długiej i wyczerpującej jesieni. Wydawało się to dosyć ryzykownym posunięciem, zważywszy na to, że Nawałka dawno nie przygotowywał do rundy drużyny klubowej. Ostatnia próba zakończyła się zresztą klapą. Wiosną sezonu 2012/2013 prowadzony przez niego Górnik Zabrze wygrał tylko pięć z 15 spotkań. Jesienią był rewelacją ligi, ale po zimowych przygotowaniach nie włączył się do walki o tytuł, a sezon zakończył na piątym miejscu, które nie dawało nawet awansu do europejskich pucharów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej