Znamienny był zwłaszcza sparing sobotni z duńskim zespołem FC Midtjylland, nie tylko, że jako jedyny rozegrany został w Poznaniu. Także dlatego, że ekipa z Danii była bezdyskusyjnie najsilniejszym rywalem Lecha Poznań. Wydawało się, że takowym okaże się Vitesse Arnhem z Holandii, ale Kolejorz we wtorek bez większego trudu pokonał go 2:0, a holenderscy piłkarze nie stawili większego oporu. Mieli zastosować wysoki pressing, spod którego Lech miał się nauczyć wychodzić, ale wychodziło im to dobrze tylko chwilowo. Po prostu Lech trafił na rywala kompletnie jeszcze nieprzygotowanego do gry.

Lech Poznań z młodzieżą, ale w jakim zakresie?

Trener Dariusz Żuraw mógł zatem bez problemu rozszerzyć udział młodych graczy zespołu w tym meczu, aż do 45 minut. Całą drugą połowę grała młodzież Lecha, nie jedynie kwadrans jak z Duńczykami z FC Midtjylland. Wtedy, przy wiwatach widowni, szarżowała na duński zespół z animuszem. W starciu z Vitesse Arnhem szło owej młodzieży już trudniej, a pamiętajmy, że w obu tych wypadkach trener Żuraw wpuszczał niedoświadczonych jeszcze piłkarzy na boisko w sytuacji komfortowej, przy prowadzeniu Lecha.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej