– Czy to rok 1984? – pytali kibice, zerkając na nazwiska piłkarzy, których wystawił przeciw Holendrom trener Dariusz Żuraw. Obaj są młodzi i obaj jeszcze nie mieli okazji zadebiutować w barwach pierwszego Lecha Poznań. Jeden nazywa się Pleśnierowicz, drugi Niewiadomski.

Wiktor Pleśnierowicz, Zbigniew Pleśnierowicz

Ich związki z legendarnymi piłkarzami Lecha Poznań, Zbigniewem Pleśnierowiczem i Mariuszem Niewiadomskim, są niemal żadne. 18-letni obrońca Wiktor Pleśnierowicz to piłkarz, który co prawda jest spokrewniony z dawnym bramkarzem Kolejorza, ale bardzo, bardzo daleko. Dawna gwiazda Lecha to jego daleki wuj. Młody lechita pochodzi z Kalisza, gdzie Zbigniew Pleśnierowicz grał w latach 70. To właśnie z Włókniarza Kalisz trafił do Kolejorza, wtedy jako zmiennik Piotra Mowlika – wicemistrza olimpijskiego z Montrealu z 1976 roku i uczestnika mundialu Espana ’82 (chociaż na samym turnieju we wszystkich meczach bronił Józef Młynarczyk z Widzewa Łódź). Zbigniew Pleśnierowicz to mistrz Polski z 1983 i 1984 roku, uczestnik wielkich meczów w europejskich pucharach z Athletikiem Bilbao czy Liverpool FC. Po pojedynku ze szkocką drużyną Aberdeen FC w 1982 roku Szkoci chcieli go kupować na pniu. Słynął z zimnej krwi, przeszedł do legendy m.in. tym, że potrafił wzrokiem odprowadzać piłki uderzające w poprzeczkę czy słupek. Dzisiaj jest trenerem bramkarzy w rezerwach Lecha Poznań, a był członkiem sztabu Ivana Djurdjevicia w pierwszym zespole.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej