Czasem mamy wrażenie, że coś widzieliśmy, słyszeliśmy, czytaliśmy, pisaliśmy. Ja miałam tak z przyjęciem noworocznym prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Znów na Facebooku zdjęcia samochodów zaparkowanych na chodniku na reprezentacyjnej ulicy Święty Marcin. I wrażenie, że już o tym pisałam. Odnajduję tekst ze stycznia 2017 r.: społecznicy oburzeni, przykład idzie z góry, miasto przeprasza. Była jednak nadzieja. Gdy otworzy się parking pod rondem Kaponiera, to goście przyjęć w Zamku będą mogli tam zostawiać samochody, oszczędzając chodniki.

Powtórka z rozrywki

Mamy styczeń 2019 r. i znowu to samo, tylko że już nawet wymówek brakuje, bo parking pod Kaponierą działa. Były radny miejski z Prawa do Miasta Tomasz Wierzbicki zrobił zdjęcie samochodów parkujących na chodniku. – Wyglądało to jak w poprzednich latach, niestety problem się co roku powtarza – mówi Wierzbicki. Dodatkowo na czas imprezy zasłonięto znak zakazu zatrzymywania się. Wierzbicki ocenia, że to nie w porządku wobec mieszkańców. Trudno się z nim nie zgodzić, bo wychodzi na to, że dzielimy się na równych i równiejszych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej