Chcę mieć możliwość otworzenia okna w zimie. W XXI w. to naprawdę powinno być możliwe. To nie żaden przywilej, a prawo. Tyle o marzeniach.

A teraz rzeczywistość: mieszkam w centrum miasta, które przechodzi właśnie gruntowny remont. Urzędnicy zakładają, że dzięki rewitalizacji życie wróci m.in. na Święty Marcin. Życzę powodzenia. Już widzę te tłumy spacerujące wśród rachitycznych drzewek i wdychające powietrze przypominające w zimie dym z wędzarni.

Wiem, o czym piszę, bo mam taką woń za oknami od miesięcy, a moje okna znajdują się nieopodal Świętego Marcina. W ostatni weekend całą rodziną uciekliśmy do lasu. Dosłownie. A w poniedziałek? Było w naszym mieście gorzej niż w Katowicach.

Prezydent Jacek Jaśkowiak najwyraźniej trafił na lepiej przewietrzony fragment Poznania. Jak można się było dowiedzieć z mediów społecznościowych, w weekend wybrał się na spacer z wnuczką. Podziwiam za odwagę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej