Moim zdaniem wzorców nie trzeba szukać aż tak daleko. Podobny tytuł spokojnie mógłby trafić na pasek telewizyjnych „Wiadomości", tuż po kolejnej spektakularnej rządowej wycince w puszczy czy na mierzei.

Miejska propaganda

Oczywiście to nie przypadek, że artykuł ukazuje się właśnie teraz. Tą nieudolną propagandą miasto próbuje zasłonić ostatnie oburzające i niezrozumiałe wycinki drzew przy parku Wilsona i masowe karczowanie na Starołęce. Zresztą są one usprawiedliwiane w artykule na poznan.pl. Ale to tylko szczyt tej góry wiórów. Dodać można jeszcze masowe wycinki w Lasku Marcelińskim czy czyszczenie z drzew nadbrzeży Warty (to akurat sprawka państwowych Wód Polskich).

W artykule miasto mówi, że dba o kliny zieleni. Żeby zobaczyć jak, wystarczy przejść się ścieżką przy parku Wodziczki, gdzie zamiast gęstych zarośli dziś stoi nowa deweloperka z równo przystrzyżonym trawniczkiem. Miasto chwali się, jak to wzrasta liczba drzew nasadzanych przez miejskie służby, że jest ich więcej niż tych wyciętych. O tym gdzie drzewa są wycinane, a o tym, gdzie nasadzane, słowa już nie ma. Czy wykarczowane drzewa przy Głogowskiej równają się kilku nasadzeniom na peryferiach? W tym kontekście propagandowy artykuł na miejskim portalu wygląda co najmniej śmiesznie. Ciekawe, jaki ukaże się, kiedy pod topór pójdzie prawie 300 drzew w parku Kasprowicza. Na ich miejscu stanie tor wrotkarski. Albo po planowanej wycince pięknych drzew w parku Wieniawskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej