Od upadku PRL-u minęły trzy dekady. Ale czy do walki z PiS-em w kluczowych w tym roku wyborach KE musi na drugim miejscu w Wielkopolsce wystawiać człowieka, który był pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Skierniewicach, a potem zasiadał w Komitecie Centralnym tej totalitarnej partii?

Wybory do europarlamentu 2019. Leszek Miller przyjechał razem z Czarzastym

Koalicja Europejska grupuje wszystkie „stare” partie przeciwne władzy Prawa i Sprawiedliwości, i dobrze, że jest w niej także SLD. Ale dla mnie ważny jest skład całej listy wyborczej. Pomińmy nawet tę PZPR-owską przeszłość i dajmy Millerowi na plus to, że jako premier wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej. Jednak potem – trochę jakby oszalał. Bo co innego powiedzieć o polityku neoliberalnym (a takim bez wątpienia był, mimo lewicowego szyldu), który na złość kolegom z SLD wstępuje do roszczeniowej, populistycznej i antysystemowej Samoobrony Andrzeja Leppera?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej