- Była u nas sąsiadka, zbierała podpisy pod swoją kandydaturą do rady osiedla - usłyszałem ostatnio od rodziców. Ucieszyłem się, bo wśród ich bezpośrednich sąsiadów brakowało osób ze społecznikowskim zacięciem. Mój entuzjazm szybko jednak opadł: nikt w domu nie zapamiętał, czy chodzi o wybory do rady osiedla - jednostki pomocniczej - czy o radę osiedla przy spółdzielni mieszkaniowej. Tak się bowiem składa, że na Ratajach - to sytuacja wyjątkowa w całym Poznaniu -  dwa głosowania odbędą się w ciągu 18 dni (24 marca i 11 kwietnia), a w blokach wiszą dwa zestawy obwieszczeń. Nie ma co się dziwić, że mieszkańcom trudno jest się w tym połapać.

Krótko więc uporządkujmy (mamo, tato - mam nadzieję, że przeczytacie): rady osiedla, które wybierane są w niedzielę w całym Poznaniu, to samorząd pomocniczy. Dysponują średnio ok. 1 mln zł budżetu i mają decydować o remontach szkół, dróg i chodników, budowie nowych boisk i placów zabaw czy organizacji wydarzeń sportowych i kulturalnych. Rady osiedla przy spółdzielniach zajmują się m.in. planami gospodarczymi, opłatami za sprzątanie bloków i wydawaniem opinii ws. lokali użytkowych. To, że te dwie instytucje nazywają się praktycznie tak samo, sprawy nie ułatwia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej