W latach 50. w Belgradzie podobnie jak w Polsce elektryczna pralka była rzadkością. Kiedy więc walce wyżymaczki wciągnęły dłoń pewnej dziewczynki, nikomu nie przyszło do głowy, by odłączyć prąd. Zanim zawezwany na pomoc osiłek rozgiął urządzenie, ręka była już zmiażdżona po łokieć. W tym momencie wróciła matka dziewczynki, spoliczkowała ją i zabrała do szpitala. Z małej ofiary techniki wyrosła jedna z najbardziej znanych dziś artystek – Marina Abramović. Historia z pralką (i sama pralka) otwiera jej wielką retrospektywną wystawę „Do czysta”, którą do 11 sierpnia można oglądać i przeżywać w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej