Jest w Poznaniu taki bubel – wielki, wielopasmowy, betonowy, z atrapami zieleni w donicach. Na rondzie Kaponiera kierowcy irytują się na światłach, stoją autobusy i tramwaje, rowerzyści się gubią, a piesi muszą zejść do podziemia.

Bubel miał być na Euro 2012, ale był w 2016 r. Jest nowy i głośno się mówi o tym, jak jest zły. Podobnych nieludzkich tworów jest w Polsce mnóstwo. W Warszawie przy rondzie ONZ słyszę, jak dziewczynka pyta: „Dlaczego ta pani biegnie?”. Matka tłumaczy, że kobieta przed nimi chce przejść na drugą stronę na zielonym za jednym zamachem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej