Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Ewa Tylman mogła zostać porwana. Z nieoficjalnych informacji, które opublikował Głos Wielkopolski, wynika, że rodzina Ewy otrzymała w niedzielę tajemniczy SMS z żądaniem zapłaty 500 tys. zł na dwa różne konta (odpowiednio 200 i 300 tys. zł). Rodzina Ewy Tylman ma to zrobić do poniedziałku 30 listopada, w przeciwnym wypadku dziewczyna ma zostać zamordowana.

- Jestem bardzo zdziwiony tym, że redakcja lokalnej gazety publikuje niesprawdzone informacje. Zajmujemy się tym sygnałem - komentuje Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Nie odpowiedział wprost na pytanie, czy informacja o SMS-ie od rzekomych porywaczy jest prawdziwa. Zapewnił, że policja sprawdza te fakty i próbuje skontaktować się z rodziną Ewy.



Ewa Tylman - poszukiwania

Poznańska policja przeszukuje m.in. Wartę w poszukiwaniu śladów zaginionej Ewy Tylman. W sobotę policjanci i płetwonurkowie przeszukiwali rzekę. Wczesnym popołudniem w rzece znaleziono lewą rękę z przedramieniem. Została zlokalizowana przez wynajętą do poszukiwań firmę AirDron Polska, która informację przekazała do biura Krzysztofa Rutkowskiego.





Fragment ciała został poddany oględzinom techników. Po kilku godzinach było już wiadomo, że nie oznacza to przełomu w sprawie.

- Ręka nie należy do kobiety. Poza tym, z tego, co mówili mi funkcjonariusze pracujący nad tą sprawą, tak nie wygląda ręka, która przeleżała w wodzie tylko pięć dni. Być może jest tak, że przypłynęła wraz z nurtem rzeki, to jedna z hipotez - mówił na popołudniowej konferencji prasowej Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.



Krzysztof Rutkowski: policja utrudnia nam pracę

O godzinie 13.00 swoją konferencję prasową zwołał Krzysztof Rutkowski, którego do pomocy w poszukiwaniach wynajęła rodzina zaginionej: - Policja od rana blokowała start naszego drona [miał latać nad rzeką], mimo że mieliśmy pozwolenie. Funkcjonariusze przeszukiwali teren nad Wartą, ale głównie trawy. To moi pracownicy znaleźli w wodzie przedmiot przypominający rękę i poinformowali policjantów - mówił detektyw.

Dzień wcześniej, w piątkowe popołudnie, Krzysztof Rutkowski przekonywał, że wpływ na zaginięcie Ewy Tylman mógł mieć znajomy, z którym wracała w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Rodzina ma żal do policji

W konferencji brał udział Andrzej Tylman, ojciec zaginionej dziewczyny. Powiedział dziennikarzom, że policja nie kontaktowała się z nim od poniedziałku. Uważa, że policja z Poznania utrudnia prowadzenie poszukiwań i przeszkadza Krzysztofowi Rutkowskiemu, zamiast mu pomagać.

Detektyw dodał, że wynik badania wariografem chłopaka, z którym po raz ostatni widziana była Ewa Tylman, nie jest jednoznaczny, co oznacza, że chłopak może zarówno kłamać, jak i mówić prawdę.

Krzysztof Rutkowski zamierza ustalić, z kim ok. godziny 4 nad ranem rozmawiał on przez telefon (zarejestrowały to kamery monitoringu). Rutkowski mówi, że chłopak Ewy odmówił badania wariografem "ze względów osobistych".

Obraz z kamery monitoringu, która zarejestrowała Ewę Tylman wracającą z imprezy, jako pierwsza pokazała prywatna firma z ulicy Mostowej. Zrobiła to na własną rękę na facebookowym profilu dotyczącym poszukiwań.

Policja: "Jak dotąd, tylko znaleziony dowód ma związek ze sprawą"

- Rzeczywiście jest tak, że to pracownicy biura doradczego pana Rutkowskiego znaleźli rękę i poinformowali o tym policjantów - przyznaje Andrzej Borowiak.

Na jakim etapie jest śledztwo? Policja sprawdza różne hipotezy. Nie potwierdziła się informacja, że Ewa Tylman była widziana w metrze w Warszawie. Policjanci - na obszarze swoich poszukiwań - znaleźli telefon komórkowy. Ale wiadomo, że nie należał on do Ewy Tylman. Nikt nie zgłosił jego zaginięcia. Policja sprawdza, do kogo mógł należeć.

- Cały czas znajdujemy różne przedmioty w miejscach, w których prowadzimy poszukiwania dziewczyny, ale jedynym, który ma związek ze sprawą, jest, jak do tej pory, jej dowód osobisty znaleziony na przystanku tramwajowym - mówi Borowiak. Dowód będzie poddany badaniom kryminalistycznym i daktyloskopijnym.

Funkcjonariusze przesłuchali też mężczyznę, który feralnej nocy szedł przez pewien czas za Ewą Tylman i jej kolegą. Mężczyzna wracał z dworca kolejowego do domu. Policjanci mówią, że jego zeznania nie wnoszą nic do sprawy. Przesłuchany będzie też kierowca samochodu, który przejeżdżał obok wracającej z imprezy Ewy i jej kolegi.

A kolega, który wyszedł z Ewą z imprezy? Detektyw Krzysztof Rutkowski sugerował wcześniej, że mężczyzna był zbyt trzeźwy, żeby nie pamiętać wydarzeń z tamtej nocy. Mówił też, że mężczyzna wykonywał w nocy "nerwowe telefony".

Andrzej Borowiak: - Nie uznaliśmy, by w jego organizmie mogło być coś innego niż alkohol. Wiemy, do kogo dzwonił w nocy. Te osoby są przesłuchiwane. Treści zeznań świadków nie mogę jednak ujawniać.

W sobotę wieczorem policja odnosiła się też do zarzutów, które pod jej adresem kierowali członkowie rodziny Ewy Tylman. Policjanci są w stałym kontakcie z bratem Ewy Tylman, ale "rozmowy są ograniczone tylko do tego, co konieczne".

W najbliższych dniach policja poszerzy obszar swoich poszukiwań. Poznańskim policjantom pomagają funkcjonariusze z Centrum Poszukiwań Osób Komendy Głównej Policji w Warszawie. Dno rzeki będą przeszukiwać płetwonurkowie.

Ewa Tylman zaginęła w drodze z imprezy

Przypomnijmy: Ewa Tylman ma 26 lat. Zaginęła w nocy z niedzieli na poniedziałek. W niedzielę wieczorem spotkała się ze znajomymi w kręgielni w galerii MM. Stamtąd przenieśli się do Pijalni Wódki i Piwa przy ul. Wrocławskiej, a potem - do klubu Mixtura przy tej samej ulicy. Ok. godz. 3 Ewa wyszła z klubu ze swoim kolegą. Ostatni raz monitoring zarejestrował ich o godz. 3.24 przy ul. Mostowej, koło hotelu Ibis. Chłopak, który odprowadzał Ewę Tylman twierdzi, że nie wie, co się z nią stało. Mówi, że był pijany. Pewne jest, że wrócił do swojego domu na Wildzie, bo to zarejestrował monitoring.

Dowód osobisty Ewy Tylman został znaleziony około godziny 5 przy ul. Królowej Jadwigi.

Ewa Tylman - rysopis



Ewa Tylman ma 165 cm i szczupłą budowę ciała, waży ok. 60 kg. Włosy ciemne, proste, do ramion. W chwili zaginięcia miała szary płaszcz z kapturem, czarne spodnie dżinsowe, czarny sweter, czarne buty na obcasie oraz czarną torebkę z ćwiekami.

Poszukiwania prowadzi komisariat policji na Nowym Mieście. Informacje, które mogą pomóc w odnalezieniu zaginionej, można przekazywać pod nr tel. 61 841 23 13, 61 841 23 11 lub 997.

Wszystkie nasze artykuły znajdziesz na Twitterze i Google+
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas, dyskutuj i dziel się opiniami.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.