Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Październik 1998 r. Polacy o Unii Europejskiej mogą tylko pomarzyć. Negocjacje Warszawy z Brukselą już trwają, ale ich końca nie widać. Pociągi z Poznania przez Czerwonak, Murowaną Goślinę i Skoki do Wągrowca jeżdżą średnio 110 minut. Linia kolejowa nr 356 w rozkładach jazdy przypomina bieszczadzką ciuchcię, a nie pociąg, który ma nas wprowadzić do Europy. Poczciwa lokomotywa spalinowa SP45 w charakterystycznych zielonych barwach ciągnie kilka starych wagonów. Najczęściej są to piętrusy typu Bhp, które pamiętają wczesnego Gierka, a może i późnego Gomułkę. Nie ma mowy o żadnym komforcie podróży. Szyby w oknach się nie otwierają, zimą są problemy z ogrzewaniem, latem o klimatyzacji można zapomnieć. Takimi banalnymi kwestiami jak czystość w wagonach nikt z kolejarzy się wtedy nie przejmuje.

Burmistrzem Murowanej Gośliny (powiat poznański) zostaje wtedy Tomasz Łęcki, dziś dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości. – Kolej nie jest dla mieszkańców żadną propozycją komunikacyjną. Pociągi jeżdżą długo, wagony są stare, dworzec jest położony z dala od większości domów i osiedli – ocenia, i jako włodarz gminy stawia na komunikację autobusową. Nawet mimo korków na drodze dojazdowej do Poznania to lepsza opcja niż stare pociągi.

Szynobusy z każdym miesiącem jeździły szybciej

Październik 2008 r. Na trasie do Wągrowca niewiele się zmieniło. Owszem, samorząd wojewódzki kupił kilka autobusów szynowych wyprodukowanych m.in. w nieistniejących już poznańskich ZNTK. Niektóre z nich trafiły na nasze tory dzięki pierwszym dotacjom z Brukseli. Pojazdy wyjechały m.in. na linię do Wągrowca. Komfort podróży nieco się poprawił, ale to wszystko. Czas jazdy trwa średnio 104 minuty. Normą jest prędkość 40 km na godz., jednak gdy szynobus zwalnia do 20 km na godz., nikt się nie dziwi. Tory są w tak fatalnym stanie, że szybciej nie można.

– Będziemy tę linię remontować. Jeśli tego nie zrobimy, to trzeba będzie ją zamknąć, a pociągi znikną z krajobrazu – nie zostawia złudzeń mieszkańcom powiatu poznańskiego i wągrowieckiego wicemarszałek Wojciech Jankowiak.

Zwykle gdy politycy składają takie deklaracje, ludzie machają ręką ze zrezygnowaniem. Ale pieniądze na kapitalną modernizację linii od Poznania (a dokładnie stacji Poznań Wschód) do Wągrowca znajdują się w Wielkopolskim Regionalnym Programie Operacyjnym na lata 2007-2013. Bruksela wykłada ok. 95 mln zł, 58 mln zł dokłada samorząd wojewódzki i wielka modernizacja się rozpoczyna.

– W 2011 r. studiowałem na Politechnice Poznańskiej. W Murowanej Goślinie znalazłem tańszą stancję i zdecydowałem się na taki wariant – mówi Marek Buczek, który rozpoczął studia siedem lat temu. Dziś pracuje w londyńskim City. – Na początku to była katastrofa, bo na pierwszym etapie remontu ruch pociągów całkowicie wstrzymano. Ale to trwało tylko pół roku, później z każdym miesiącem szynobusy jeździły o kilka minut szybciej.

W 2013 r. modernizację zakończono. – Nauczmy się cieszyć z tego, co jest już zrobione. Chcemy zachęcać Wielkopolan do kolei i pozyskiwać nowych pasażerów – deklaruje wtedy Marek Woźniak, marszałek woj. wielkopolskiego, i zapowiada budowę przy dworcach węzłów przesiadkowych: – Marzy nam się model park&ride, a ta linia może być właśnie taką nową jakością podróżowania – przekonuje.

Konkurencja dla samochodów

Październik 2018 r. Pasażerowie mogą przecierać oczy ze zdumienia. Popołudniowy pociąg z Poznania do Wągrowca jedzie zaledwie 62 minuty. To jest absolutny rekord na tej linii, choć zdecydowana większość składów na pokonanie tego odcinka potrzebuje o ok. 10 minut dłużej. – Niestety, ta linia jest jednotorowa i ma swoje ograniczone możliwości – tłumaczy Włodzimierz Wilkanowicz, prezes spółki Koleje Wielkopolskie.

Dlatego dr Michał Beim, ekspert transportowy, zwraca uwagę, że w infrastrukturę musimy stale inwestować. – Docelowo tę linię warto by zelektryfikować, bo po remoncie okazała się ogromnym sukcesem – radzi Beim.

Wicemarszałek Jankowiak, odpowiedzialny w Wielkopolsce za koleje, który dekadę temu obiecał remont linii, tak tłumaczy obecną sytuację: – Nie stać nas było ani na elektryfikację linii, ani na budowę drugiego toru. Ale nawet w obecnej sytuacji widać, jak ta modernizacja zmieniła życie mieszkańców północnej części powiatu poznańskiego oraz powiatu wągrowieckiego. Czas jazdy skrócił się o ponad pół godziny i to już jest konkurencja dla samochodów, więc pasażerów zdecydowanie przybyło. To dowód na to, że jeśli złoży się kierowcom konkretną ofertę, to oni są chętni, by przesiąść się do pociągów – podkreśla Jankowiak.

Na ponad 50-kilometrowym odcinku wymieniono tory, naprawiono mosty i wiadukty, zmodernizowano stacje, dworce i perony. Dworzec w Wągrowcu zdobywa laury w architektonicznych konkursach, a np. na stacji w Czerwonaku otwarto właśnie filię Wydziału Komunikacji i Transportu Starostwa Poznańskiego. – Dzięki temu udało się też uratować budynek dworca, który bardzo niszczał – nie ma wątpliwości Jacek Sommerfeld, wójt Czerwonaka.

Co ważne, w Czerwonaku nie będzie jak ze starym dworcem w Poznaniu, który nie pełni już żadnych funkcji dla podróżnych. Tutaj nadal będzie poczekalnia z automatem biletowym oraz toalety. Obok zmodernizowano parking, zainstalowano monitoring. Docelowo będzie też system informacji pasażerskiej. Gmina na modernizację budynku wydała ok. 2,2 mln zł.

Na linii do Wągrowca powstały też nowe przystanki, jak np. Czerwonak Osiedle czy Zielone Wzgórza w Murowanej Goślinie. Dla mieszkańców to już konkretna propozycja, by po pięciominutowym spacerze wsiąść do nowoczesnego pociągu zamiast stać w korku w samochodzie. Nie ma już też mowy o jeździe z prędkością roweru turystycznego, czyli słynne 20 km na godz. Jak tylko można, to pociąg mknie i setką. Nie było więc przeszkód, by linię włączyć w Poznańską Kolej Metropolitalną. W godzinach szczytu składy jeżdżą średnio co pół godziny. Uruchomiono nawet pociąg, który w weekendy wyjeżdża z Poznania około północy. To wyjście naprzeciw temu, na co zwracają uwagę eksperci. – Jeśli chcemy do kolei przekonać wszystkich, to w nocy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę ostatnie pociągi powinny odjeżdżać około północy czy nawet o pierwszej, kiedy ludzie wracają ze spotkań czy imprez towarzyskich. Rozkład musi być przyjazny pasażerowi – zwraca uwagę Michał Beim.

Z samochodu albo roweru na pociąg

Linia do Wągrowca nie jest jedyną, która dzięki unijnemu wsparciu w ostatnich latach przeszła gruntowną modernizację. Nowy komfort jazdy jest też na linii z Poznania przez Stęszew i Grodzisk do Wolsztyna. Tutaj też inwestycja objęła zarówno wymianę torów, jak i towarzyszącą im infrastrukturę. W tym przypadku Unia wyłożyła prawie 53 mln zł, a samorząd wojewódzki dołożył ponad 31 mln zł. Ale tutaj też wszyscy tęsknią za drugim torem i elektryfikacją.

– Przez naszą gminę przebiega droga krajowa nr 5. Dziennie przejeżdża tędy ponad 25 tys. pojazdów. Nasi mieszkańcy chętnie pojadą do Poznania pociągiem, ale ta oferta musi być jeszcze lepsza – nie ma wątpliwości Włodzimierz Pińczak, burmistrz Stęszewa. Ale przyznaje: – I tak w ciągu dekady pod tym względem wiele się zmieniło. Kilka lat temu zrobiliśmy ankietę i tylko kilkanaście osób było zainteresowanych Poznańską Koleją Metropolitalną. Dziś to już idzie co najmniej w setki.

Jednak nowa linia i dobre rozkłady jazdy to nie wszystko. Mieszkańcy podpoznańskich miast i gmin muszą mieć możliwość, żeby przy stacji zostawić bezpiecznie swoje auto lub rower nawet na kilkanaście godzin i przesiąść się do pociągu. Dlatego powstał plan budowy nowoczesnych węzłów przesiadkowych, gdzie pojazdy będą przez cały dzień czekać na swoich właścicieli w monitorowanym miejscu. – Chcemy zachęcić właścicieli samochodów, żeby dojeżdżali do Poznania np. pociągiem. Ale żeby tak się stało, musimy im zaproponować miejsce, gdzie w bezpiecznym miejscu zostawią auto albo rower i wsiądą do nowoczesnego pociągu – tłumaczy Jan Grabkowski, starosta poznański.

Taki parking już działa m.in. w Murowanej Goślinie, a za rok powstanie w Stęszewie. – Na podróży pociągiem zyskają wszyscy. Musimy ludzi do tego zachęcić – mówi Grabkowski.

Przykład linii z Wągrowca pokazuje, że można. Za rok komunikacyjny skok cywilizacyjny przeżyją także mieszkańcy z rejonów położonych przy linii kolejowej z Poznania do Piły, gdzie trwa obecnie kapitalny remont za ponad 5 mln zł. Tyle że od Obornik też nie ma tam drugiego toru.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz”

Projekt jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.