Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Poznań w roku 2006. Dwa lata po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Firma IMAS International przeprowadza profesjonalną ankietę, jakie spontaniczne skojarzenia wywołuje nazwa „Poznań”. Odpowiada wtedy 500 Polaków z różnych stron kraju. I co się okazuje? Stolica Wielkopolski nie ma jednego, silnego skojarzenia. Najmniej o naszym mieście wiedzą mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego.

Po wejściu do Unii kojarzą tylko koziołki i targi

Dla około jednej trzeciej Polaków Poznań jest miastem zabytków i w miarę prężnym ośrodkiem kultury. Nie może dziwić, że najbardziej kojarzonym obiektem są w naszym mieście tradycyjne koziołki na wieży ratusza. Jako symbol miasta wskazuje ją 28 proc. respondentów. Co czwarty Polak zna Międzynarodowe Targi Poznańskie. Dysproporcja z kolejnymi skojarzeniami jest ogromna: ratusz podaje 4 proc., a katedrę i ul. Święty Marcin zaledwie 1 proc. Taki sam niski wskaźnik ma także Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Malta”.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Jakie cechy Poznania potrafią wtedy wymienić respondenci? Tutaj wskaźniki też są bardzo niskie. Gospodarność, o której często sami tak chętnie wspominamy w Poznaniu, wymienia tylko 4 proc. Polaków. Tyle samo podaje dobrobyt. Czystość i porządek wskazuje ponad dwa razy mniej ankietowanych mieszkańców naszego kraju. Nie ma żadnych powodów do chluby i dumy.

Nie znają Pestki, ani historii

Gdy ankieterzy pytają Polaków o miejsca niezwiązane z zabytkami – procenty są także bardzo niskie: Zakłady Cegielskiego (4 proc. respondentów), jezioro Malta (1 proc.). Kto myśli, że poznańską lokomotywą dosłownie i w przenośni jest Lech Poznań, ten również może czuć się rozczarowany. Tylko 4 proc. badanych wskazuje najbardziej znany klub w regionie, a jedynie 3 proc. Polaków uważa Poznań za miasto akademickie. A to było przecież hasło, którym tak bardzo lubił się chwalić poprzedni prezydent Ryszard Grobelny.

I, co najbardziej smutne, tylko pojedynczy Polacy kojarzą Poznań z historią, np. z wypadkami w 1956 r. Nawet kulinarne skojarzenia wypadają blado. Polacy nie znają ani rogali świętomarcińskich, ani pyr, ani drożdżowych pyz. Nikt w Polsce nie zna np. Poznańskiego Szybkiego Tramwaju, którym podróżujemy od 1997 r. i nie bez przyczyny nazywany jest nadziemnym metrem. Nikt nie wie, że Poznań był pierwszym miastem w naszym kraju, które kupiło niskopodłogowe autobusy dla komunikacji miejskiej. W 2006 r. Polacy nie potrafią wymienić żadnego poznańskiego sukcesu po upadku PRL, z którego jesteśmy dumni.

Starsza pani albo prymus

Dekadę później „Wyborcza” w ramach akcji „Pracownia miast” próbuje ponownie odpowiedzieć na pytanie, z czym kojarzy ci się Poznań? Tym razem sami wśród poznaniaków próbujemy postawić diagnozę.

– Poznań jest jak starsza pani, z którą spędza się święta. Nie jest kobietą, z którą można zaszaleć – uważa ówczesny aktywista miejski Franciszek Sterczewski, a dziś poseł opozycyjnej Koalicji Obywatelskiej. – Albo prymusem, który jest dobry, ale nikt go nie lubi – uważa Jan Mazurczak, szef Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. 

Odrobinę optymizmu daje znany społecznik i przewodnik miejski Paweł Sowa, dziś radny miejski. – Poznań jest miastem kolorowym, czystym, pięknym, z bogatym życiem nocnym i wieloma ciekawymi rzeczami do zobaczenia. Turyści są zauroczeni Poznaniem – mówi z pełnym przekonaniem. Oczywiście te pochwały nie dotyczą dworca kolejowego, który po Euro 2012 został zamknięty i o którego modernizację walczy Sowa od ośmiu lat. Poznań chwali także dr Magdalena Florek, specjalistka marketingu terytorialnego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu: – Moi zagraniczni goście są zaskoczeni poziomem życia w Poznaniu. Chcą zostać dłużej i uważają, że jesteśmy bardziej niemieccy niż sami Niemcy.

Poznań kojarzy się samym poznaniakom z porządkiem, solidnością, przedsiębiorczością, ale i drobnomieszczaństwem.

Miasto przedsiębiorczych ludzi

Dwa lata temu ukazał się „Poradnik innowacyjnego samorządowca”. Jego autorem jest prof. Jan Fazlagić z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, ekspert od edukacji, zarządzania wiedzą i kapitałem intelektualnym oraz zarządzania innowacjami. W jednym z rozdziałów przedstawia wyniki badania poświęconego dziewięciu miastom w Polsce – wśród nich jest Poznań. Tym razem nie była to powszechna ankieta na reprezentatywnej grupie Polaków, tylko badanie przeprowadzone wśród 80 tzw. liderów opinii z całej Polski – przedsiębiorców, samorządowców, naukowców i nauczycieli. Ale że innego, ani nowszego badania poświęconego temu, jak Poznań jest postrzegany przez Polaków nie ma, oprzyjmy się na nim.  

Dla Poznania najczęstszym skojarzeniem jest „miasto przedsiębiorczych ludzi” – tak mówi prawie 60 proc. badanych. Poznań (ponad 22 proc.) jest za to dwa razy mniej „historyczny” niż Wrocław. Zwraca uwagę najwyższy spośród polskich miast odsetek wskazań na „miasto zbuntowane” (ponad 16 proc.). Natomiast rzadko mówi się „miasto odmienne od innych” – tylko 8,2 proc.

– Chociaż jak wiadomo, obiektywnie jego historia i pozostałe cechy czynią go miastem wyjątkowym na tle różnych miast Polski. Smuci wysoki wynik Poznania, porównywalny z Katowicami w kategorii miasto „zwykłe” (ponad 20 proc.) – zauważa prof. Fazlagić. Poznań jest też tak mało kolorowy jak Łódź (8 proc. vs. 6 proc.).

Wśród dziewięciu badanych miast Poznań zajmuje piąte miejsce (22,4 proc.), jeśli chodzi o pozytywne skojarzenia. Przegrywamy z Krakowem, Wrocławiem, Warszawą i Gdańskiem. Jesteśmy z kolei lepsi od Łodzi, Szczecina, Katowic i Bydgoszczy. Dla porównania negatywne skojarzenia ze stolicą Wielkopolski ma tylko 8,2 proc. badanych. A co czwarty nie ma z naszym miastem żadnych skojarzeń. Niemal identycznie jak ankieta sprzed ponad dekady.

Poznań to miasto, w którym dynamicznie rozwija się biznes. Wykształceni fachowcy znajdują pracę. Napływa kapitał zagraniczny. Przedsiębiorczość kwitnie i powstaje wiele nowych firm – taka historia najbardziej kojarzy się badanym z naszym miastem. Spośród kilku opowieści wybrało ją aż 80 proc. Z kolei 63 proc. wskazało na nowe inwestycje w infrastrukturę (drogi, kolej, tramwaje, nowe budynki użyteczności publicznej). Uznali, że miasto jest symbolem nowoczesności i transformacji ustrojowej ostatnich 25 lat – dziś powinniśmy mówić już raczej o 30 latach.

Na przeciwległym biegunie umieszczono historię. Tylko 13 proc. uważa, że Poznań to miejsce wielkich wydarzeń historycznych z przeszłości, wiele się tu działo i że mieszkali w tym mieście królowie Polski. To najlepiej pokazuje, gdzie drzemią jeszcze w Poznaniu rezerwy, jeśli chodzi o promocję.

.. .

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.