Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najbardziej problem marnowania żywności widać właśnie w okolicach świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Duża część społeczeństwa kupuje wtedy o wiele więcej  jedzenia, niż tak naprawdę potrzebuje. Już kilka dni po świętach do śmietników trafia sporo żywności. Owszem, niektóre organizacje pozarządowe organizują wtedy zbiórki jedzenia, którego w święta nie zjedliśmy. Ale na razie to pojedyncze akcje. Władze województwa wielkopolskiego chcą takie działania upowszechnić.

W Wielkopolsce to pół miliona ton żywności

Punktem wyjścia jest zaprezentowana w maju 2020 r. przez Komisję Europejską strategia „Od pola do stołu", jedno z kluczowych działań w ramach europejskiego zielonego ładu. Ma ona przyczynić się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r., a jednocześnie zmienić obecny unijny system żywnościowy na model zrównoważony.

-  Wychodząc naprzeciw strategii „Od pola do stołu", która zakłada ograniczanie strat żywności i jej marnotrawienia, a także, aby propagować bardziej zrównoważoną konsumpcję żywności, Zarząd Województwa Wielkopolskiego uchwalił 12 sierpnia tego roku „Program ograniczania marnotrawstwa i strat żywności w Wielkopolsce na lata 2021-2025". Jesteśmy pierwszym regionem w Polsce, który opracował, przyjął i wdraża taki program – mówi Krzysztof Grabowski, wicemarszałek województwa wielkopolskiego.

To ważne, bo według danych z projektu PROM (Program Racjonalizacji i Ograniczenia Marnotrawstwa Żywności), w Polsce rocznie marnuje się prawie 5 mln ton żywności, biorąc pod uwagę wszystkie etapy produkcji, dystrybucji i konsumpcji. Część wynika np. z niegospodarności, błędów i nieprawidłowości – choćby w produkcji rolnej lub w transporcie.

Ale część marnotrawstwa dotyczy po prostu złych nawyków konsumenckich. I nie chodzi tylko o kupowanie zbyt dużych ilości jedzenia. Nie zwracamy uwagi na terminy ważności na opakowaniach. Albo wielu z nas ma np. problem z rozróżnieniem terminów: "należy spożyć do" i "najlepiej spożyć przed". W tym pierwszym przypadku chodzi o datę minimalnej trwałości. Gdy więc zjemy towar przeterminowany, zagrażamy swojemu zdrowiu. Natomiast ten drugi termin wskazuje na to, że produkt ma w tym czasie najlepsze walory smakowe czy wartości odżywcze. Ale to nie oznacza, że po tym terminie musimy go wyrzucić.

W Wielkopolsce marnujemy ok. 550 tys. ton żywności o wartości ok. 5 mld zł. - Nie zastanawiamy się nad tym, ile kupujemy. 60 proc. marnowanej żywności dotyczy właśnie gospodarstw domowych – zwraca uwagę Mieczysław Augustyn, założyciel Wielkopolskiego Banku Żywności.

Na początek pół miliona złotych

Opracowany kilka miesięcy temu program wpisuje się w cele operacyjne Strategii rozwoju województwa wielkopolskiego do 2030 roku oraz uwzględnia projekt strategiczny „Zjadamy, nie wyrzucamy". Zasadnicze znaczenie mają dla niego pieniądze z budżetu województwa i państwa, fundusze unijne oraz państwowe fundusze celowe i budżety innych samorządów. Na początek w budżecie wielkopolskim przeznaczono na ten cel pół miliona złotych.

- W ramach programu rozstrzygnięto już dwa konkursy dotacyjne. Jeden skierowany jest do samorządów na utworzenie Wielkopolskich Jadłodzielni. Drugi wspiera rozwój i funkcjonowanie organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą żywnościową na terenie Wielkopolski. Chodzi o doposażenie ich w mobilne kuchnie warsztatowe – mówi wicemarszałek Grabowski.

Jadłodzielnie powstaną w siedmiu mniejszych miastach

Na utworzenie w naszym województwie jadłodzielni zarezerwowano 170 tys. zł. W najbliższym czasie wsparcie finansowe trafi do siedmiu mniejszych miast: Rawicza, Trzcianki, Lubonia, Swarzędza, Budzynia, Szamotuł oraz Sulmierzyc. To efekt pierwszego rozstrzygniętego konkursu, w którym rozdysponowano ok. 101 tys. zł. Samorządy pozyskały dofinansowanie w wysokości od 6 tys. zł do nawet 20 tys. zł.

Mieszkańcy będą w nich mogli dzielić się żywnością, która jest zdatna do spożycia, a kupili lub ugotowali jej za dużo. W takiej jadłodzielni znajdzie się m.in. chłodnia oraz regał na warzywa, owoce albo opakowane produkty sypkie. Np. w Trzciance znajdzie się ona na targowisku.

- Na takie projekty mówiono kiedyś "lodówki społeczne", ale one funkcjonowały przede wszystkim w dużych miastach. Teraz takie jadłodzielnie powstaną również w mniejszych miejscowościach – mówi Krzysztof Jaworski, burmistrz Trzcianki. I dodaje: - Dzięki temu dzielimy się jedzeniem z innymi. Kto ma nadwyżkę żywności, zostawia ją tym, którzy jej potrzebują. Dlatego bardzo chętnie skorzystaliśmy z tego pomysłu.

Burmistrz zwraca jednak uwagę, by ten projekt traktować odpowiedzialnie. - Nie powinniśmy robić sobie z tego miejsca żartów, ani wykorzystywać w sposób do tego nieprzeznaczony. Niech jadłodzielnia da szansę ludziom naprawdę potrzebującym, by mogli skorzystać z tych nadwyżek żywności. Bo nie ma co ukrywać, że w większości naszych domów kupujemy jej zbyt wiele, a potem nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego zjeść. Zamiast wyrzucać jedzenie do śmietnika, oddajmy je innym – podkreśla Jaworski.

Z kolei 150 tys. zł przeznaczono na konkurs „Mobilne kuchnie warsztatowe", w którym startować mogły organizacje pozarządowe, zajmujące się pomocą żywnościową w Wielkopolsce. Dotacja dotyczy zakupu mobilnych kuchni przystosowanych do gotowania na zewnątrz i spełniających normy sanitarne. Takie kuchnie mają być wykorzystywane do prowadzenia warsztatów z zagospodarowywania żywności i w ramach dotacji zakupią je banki żywności z Poznania, Piły i Konina.

Gotowanie bez marnowania

Równie ważne są w Wielkopolsce akcje edukacyjne, które mają uświadomić mieszkańcom, jak nie marnować jedzenia.

- Ruszyliśmy z akcją promocji Międzynarodowego Dnia Świadomości o Stratach i Marnowaniu Żywności, który przypada 29 września – podkreśla wicemarszałek Grabowski.

Bo marnowanie żywności to nie tylko wyrzucanie przeterminowanych produktów, czy tych, które już się zepsuły. Zero waste cooking to wykorzystywanie jak największej liczby produktów podczas przygotowywania posiłków. Za tym idzie zdrowe gotowanie bez zbędnych odpadów, a więc z resztek jedzenia.

- W Polsce co sekundę trafia do śmietnika 150 kg żywności. Każda rodzina traci statystycznie ok. 3 tys. zł rocznie. A często jest to dobre jedzenie, które warto wykorzystać – zachęca Sylwia Majcher, edukatorka ekologiczna i autorka książki „Gotuję, nie marnuję".

Na początku października przygotowano także pokazy kulinarne z „Gotowania bez marnowania" w trakcie Targów Smaki Regionów na MTP. Uczestniczyli w nich uczniowie 12 wielkopolskich szkół z klasami o profilu gastronomicznym lub pokrewnym z Jutrosina, Rawicza, Leszna, Ostrzeszowa, Piły, Liskowa, Brzostowa, Krotoszyna, Wrześni, Kalisza i Poznania. Prowadził je Łukasz Konik, kucharz znany widzom takich programów, jak „Pytanie na śniadanie" oraz MasterChef Junior, gdzie wystąpił w roli jurora. Napisał też książkę „Kuchnia Regionów".

Jak wyżywić ludzkość nie niszcząc klimatu?
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.