Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ponad 12,2 mld zł wydały w ubiegłym roku polskie firmy na benefity dla pracowników. To prawie o miliard więcej niż rok wcześniej. Z pozapłacowych świadczeń korzysta 87 proc. pracowników, głównie dużych firm. Średnio na jednego pracownika wydano w tej formie prawie 2 tys. zł. To najnowsze dane z badania budżetów świadczeń pozapłacowych, przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Benefit Systems. Dlatego coraz ważniejsze staje się umiejętne gospodarowanie benefitami, ich dobór i dobrze rozpoznane oczekiwania pracowników.

Specjaliści od benefitów

Ogromny rynek benefitów sprawił, że powstały już np. aplikacje pomagające w sprawnym gospodarowaniu takimi dodatkami w firmach, wydawane są bezpłatne czasopisma poświęcone tylko temu tematowi, wiele wyspecjalizowanych firm zarabia na dystrybucji różnego rodzaju benefitów, oferując pracodawcom gotowe pakiety atrakcyjnych dodatków dla ich pracowników.

W dużych firmach, głównie z kapitałem zagranicznym, powstały odrębne stanowiska typu happiness officer czy benefit specialist. Zatrudniane na nich osoby zajmują się wyłącznie obsługą wszelkich procesów związanych z benefitami, diagnozowaniem potrzeb pracowników i w miarę możliwości ich zaspokajaniem.
Benefity stają się też coraz częściej elementem budowania dobrego wizerunku pracodawcy, tzw. employer brandingu. Mają również znaczenie w budowaniu dobrych relacji w zespole poprzez opłacanie wspólnych imprez, wyjazdów załogi, np. na kajaki, angażowanie ich w rozmaite akcje charytatywne czy prozdrowotne, jak festyny biegowe. To wszystko pełni rolę nie tylko nagrody, ale również integruje zespół i przyczynia się do budowania dobrej atmosfery w firmie.

Co lubimy dostawać?

Benefity funkcjonowały w Polsce od dawna, tylko ich tak nie nazywano. Popularne były np. „wczasy pod gruszą” czy paczki świąteczne. W ostatnich latach wzrostu gospodarczego, rekordowo niskiego bezrobocia, walki o zdobycie i zatrzymanie pracowników, pozapłacowe dodatki nabrały szczególnego znaczenia, stały się powszechne na rynku pracy, stały się kartą przetargową.

Według badania „Monitor Rynku Pracy” przeprowadzonego przez Randstad pod koniec 2018 roku na grupie 1000 osób, za najatrakcyjniejszy benefit uznawana jest obecnie prywatna opieka medyczna, obejmująca samego pracownika lub też jego rodzinę. Tak wskazało 53 proc. polskich pracowników. Jest to jednocześnie najczęściej oferowany przez firmy dodatek do wynagrodzenia. Pracownicy wysoko cenią również dodatkowe ubezpieczenia na życie, dofinansowanie dojazdów do pracy, samochód służbowy oraz dofinansowanie studiów, kursów i szkoleń zawodowych i językowych. Jedne z najbardziej popularnych benefitów – karty sportowe – znalazły się dopiero na siódmym miejscu (po bonach towarowych).

Dobrze „trafiony” benefit i nieszablonowy sposób organizacji pracy może mieć kluczowe znaczenie dla pozyskania i utrzymania pracownika. Wiedza na temat jest dla pracodawcy niezwykle cenna. Dla kogoś najważniejsze będą elastyczne godziny przychodzenia do biura (np. między 8 a 10), dla innych możliwość przyprowadzenia swojego psa, co w niektórych firmach jest już możliwe. Wysoko cenione jest dofinansowanie do pasji pracowników, np. wyjazdów na maratony, konkursy, wystawy, zakupu sprzętu sportowego, materiałów plastycznych, udziału w wyprawach.

Złotówka za kilometr rowerem do pracy

Rynek benefitów ciągle się zmienia, bo to, co jeszcze kilka lat temu jako nowość wydawało się interesujące, staje się standardem i traci na znaczeniu.

Dlatego firmy prześcigają się w wynajdowaniu nowych atrakcyjnych dodatków. Poza powszechnym już prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym pracowników niektóre firmy oferują również podobne ubezpieczenia zdrowotne dla ich zwierzaków. Są takie, które pracownikom fundują wizyty u fryzjera i w salonach kosmetycznych lub organizują wizyty kosmetyczki na terenie zakładu.
Inne stawiają mocno na ekologię i zdrowie pracowników. Wynajmują im rowery, by dojeżdżali do pracy, zapewniają miejsca postojowe dla rowerów, opłacają serwis, fundują stacje rowerów miejskich przy swoich zakładach, a nawet płacą pracownikom – np. złotówkę za każdy kilometr przejechany na rowerze do i z pracy.

Na razie mało popularnym, pojawiającym się głównie w firmach z branży IT, benefitem są tzw. pokoje drzemki (sleeping room), w których w trakcie pracy można przez kilkanaście minut odpocząć, zrelaksować się na hamaku czy w masującym fotelu. Miłym benefitem jest prezent urodzinowy w postaci dodatkowego wolnego dnia, który pracownik może wykorzystać w tym miesiącu, w którym ma urodziny. Wiele firm płaci dodatkowe pieniądze za pomoc w rekrutacji pracowników, czyli przyprowadzenie kandydatów do pracy. Powszechne są, zwłaszcza w firmach produkcyjnych, dodatki za nieopuszczanie dni pracy.

– Ale, jeśli pracodawca chce nagrodzić czy zmotywować pracowników w jakiś inny sposób, powinien po prostu z nimi porozmawiać i zapytać, co by im sprawiło radość, co by było faktyczne potrzebne. Tylko taki benefit spełni swoją rolę – mówi Katarzyna Opiekulska, dyrektor LSJ HR Group zajmującej się doradztwem personalnym, rekrutacją i szkoleniami.

Nietrafione benefity demotywują

Benefity bowiem muszą być dopasowane do potrzeb i oczekiwań pracowników. Osoby pracujące fizycznie w halach produkcyjnych, oddalonych często od centrów miast, bardzo cenią sobie darmowy transport do pracy i dopłaty do posiłków w zakładowych stołówkach. Nie będzie to już atrakcyjne dla osób pracujących w biurowcach w centrum. A nietrafiony benefit może być demotywujący.

Nadal zdarzają się przypadki, że firma kupuje jednakowe benefity dla wszystkich zatrudnionych.

Pracownicy pewnej dużej firmy dostali karnety na siłownię, tylko nikt nie zastanowił się, że otrzymali je również pracownicy jednej z jej fabryk zlokalizowanej w małej miejscowości, z której do najbliższej siłowni było około 100 km.

– Nietrafione benefity działają bardzo demotywująco, mamy bowiem świadomość, że nasz pracodawca wydaje duże pieniądze na coś, z czego nie możemy lub nie chcemy korzystać. Czujemy się wówczas poszkodowani, pominięci w wynagradzaniu – tłumaczy Katarzyna Opiekulska.
Wiele firm oferuje też dofinansowanie (nie płaci za całość) do pakietów np. medycznych, szkoleń czy kursów językowych.

– Bywa, że gdy pracownicy zdają sobie sprawę, że będą musieli pokryć część kosztów, np. dopłacić do karnetu na siłownię wartego 100 zł, jakieś 30, to zwyczajnie z niego rezygnują – dodaje Opiekulska.
Nie ilość się liczy

Coraz więcej atrakcyjnych dodatków nie zmienia jednej rzeczy: nadal najważniejsze jest wynagrodzenie. Nawet największa liczba benefitów tego nie zmieni.

– Aby pracownik był zmotywowany i zadowolony, należy mu zapewnić przede wszystkim wynagrodzenie na odpowiednim poziomie – podkreśla Katarzyna Opiekulska. – Co z tego, że firma oferuje, załóżmy pięć benefitów, gdy nie dba o weryfikację zarobków i dostosowanie ich do sytuacji rynkowej? Z drugiej strony, pensji nie możemy podnosić w nieskończoność, gdyż funkcjonowanie firmy stanie się nierentowne. Warto mieć wówczas na uwadze, że dla pracowników ważna jest również dobra atmosfera w pracy oraz szacunek przełożonych do pracowników. Oczywiście system benefitów pozostanie ważnym narzędziem w walce o pozyskanie i utrzymanie cennych pracowników. Jest to jednak tylko jeden z instrumentów i warto o tym pamiętać.

I będzie się rozwijał, zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy rynkiem pracy rządzi pracownik.

– Trudno będzie to zastopować. Chyba że nastąpi spowolnienie w gospodarce i pracodawca będzie musiał ciąć koszty. Wtedy w pierwszej kolejności zrezygnuje właśnie z benefitów, bo bez nich można funkcjonować – twierdzi Katarzyna Opiekulska.

Najbardziej atrakcyjne benefity według pracowników (pracownicy mieli wskazać trzy z podanej listy)

1. Prywatna opieka medyczna - 53 proc.

2. Ubezpieczenie na życie - 39

3. Dofinansowanie dojazdów do pracy - 30

4. Samochód służbowy - 29

5. Dofinansowanie studiów, kursów zawodowych lub językowych - 25

6. Bony towarowe - 23

7. Karta sportowa, np. MultiSport - 22

8. Służbowy sprzęt wykorzystywany prywatnie (telefon, laptop) - 22

9. Kupony obiadowe - 14

10. Karty rabatowe (rabaty do sklepów) - 12

11. Zniżki pracownicze (na produkty/usługi pracodawcy) - 11

Najbardziej atrakcyjne świadczenia socjalne według pracowników (pracownicy mieli wskazać trzy z podanej listy)

1. Tzw. trzynastki (dodatkowe roczne wynagrodzenie) - 71 proc.

2. Dopłaty do wczasów tzw. "wczasy pod gruszą" - 57

3. Paczki dla rodzin, dzieci na święta - 28

4. Nisko oprocentowane kredyty/pożyczki na remont/zakup mieszkania - 25

5. Możliwość korzystania z kasy zapomogowo-pożyczkowej - 21

6. Wycieczki zakładowe - 16

7. Bilety do kina lub teatru z funduszu socjalnego - 15

8. Firmowe bilety na komunikację miejską - 15

9. Wyjazdy do zakładowych ośrodków wczasowych - 14

10. Dopłaty do kolonii i obozów dla dzieci i młodzieży - 13

11. Pikniki firmowe - 11

12. Imprezy/bale dla rodzin, dzieci - 8

13. Przedszkole w firmie - 6

Badanie "Monitor Rynku Pracy" przeprowadzone przez Randstad Polska w lipcu 2018 r. na próbie tysiąca pracowników

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.