Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak należy zaopiekować się dziewczynką, której matka zmarła, ojciec jest astronautą i właśnie przebywa w kosmosie, a babcia po upadku trafia do szpitala? Państwa cywilizowane wiedzą to najlepiej: należy przekazać dziecko do rodziny zastępczej. Owa procedura zostaje zakwestionowana w niemieckim obrazie „Rocca zmienia świat”. Rocca to współczesna wersja Pippi: mimo braku matki i nieobecności ojca jest pogodną, pełną energii zwariowaną jedenastolatką. Nie widzi powodu, by poddać się pani z opieki społecznej. Jest samodzielna na tyle, że potrafi zamówić pizzę, troszczyć się o chorą wiewiórkę, zaparkować samochód, a nawet uratować samolot pełen ludzi, którego pilot zasłabł. Wychowana przy ojcu na stacji kosmicznej (wydaje się to mieć znaczenie symboliczne) jest „nie z tego świata”. Jak jej literacka poprzedniczka, Pippi, nie rozumie, dlaczego miałaby dostosować się do nudnej szkoły i reguł dorosłych, które postrzega jako niepraktyczne.

 

Lęk jest nieciekawy

Nie jest to jednak mała chuliganka. Wręcz przeciwnie – niestereotypowe myślenie pozwala jej na rozmowy z bezdomnymi, którzy okazują się ludźmi takimi jak wszyscy, tyle że z nieszczęśliwą przeszłością. Nie waha się również obronić szykanowanej w klasie koleżanki. Ma niewyparzoną gębę, ale nie znajduje przyjemności w dokuczaniu innym. Poucza swoich kolegów: „w kosmosie nie jest ważne, kim jesteś i skąd pochodzisz”. Żyje zgodnie ze swoim mottem: „jak się człowiek boi, to jest o wiele mniej ciekawie”. Ten „powrót Pippi” w filmie wydaje się odpowiedzią na problem dzisiejszych czasów: nadopiekuńczość i infantylizowanie dzieci, kierowanie się procedurami, a nie faktycznym dobrem nieletnich, i segregację świata społecznego. Dobrze zorganizowane współczesne społeczeństwo sprowadza dzieci do „przedmiotów orzeczeń sądowych” i przekazuje stereotypowe reguły zachowań, które każą im zająć swoje miejsce w szeregu. Tęsknota za wolnością i możnością wzięcia odpowiedzialności za siebie jest aktualna i Rocca ją uosabia.

Urządzimy wam życie

W luksembursko-belgijskiej produkcji bohaterami są młodzi ludzie z pakistańskiej i algierskiej rodziny. Zakochani w sobie Amel i Mashir mają nadzieję, że uda im się żyć razem, mimo pochodzenia z dwóch różnych nacji. To przedstawiciele pokolenia wychowanego już w liberalnym kraju europejskim. Inicjację życia seksualnego mają już za sobą i wierzą, że mogą pokonać restrykcyjne zasady rodzimych kultur. Okazuje się to jednak trudniejsze, niż sądzili. To rodzice i krewni chcą decydować o ich losie, oczywiście „dla ich dobra”. Nie jest to nowy temat, ale problem pokazany został tu w sposób złożony. Kuzynka zwierza się Amel, że jest przerażona perspektywą ślubu, ponieważ straciła już dziewictwo i cała sprawa wyjdzie na jaw, co okryje ją hańbą. Początkowo Amel okazuje jej współczucie i chce pomóc. Gdy jednak okazuje się, że to jej chłopak jest kandydatem na męża kuzynki, dokonuje rozpaczliwego aktu agresji, wydając tajemnicę kuzynki. W pakistańskiej społeczności nic gorszego nie może przydarzyć się młodej dziewczynie i ta podejmuje próbę samobójstwa. Rodzicielskie usiłowania uszczęśliwienia młodych kończą się szeregiem nieszczęść.

 

Silniejsza od nakazów

Od nakazów i restrykcji silniejsza okazuje się nadzieja młodych na stworzenie własnej wersji szczęśliwości. Mashir, biegły w informatyce, załatwia wyjazd do Londynu, gdzie chce żyć z Amel wbrew naciskom rodziny. Film pokazuje bohaterów w sposób nieuproszczony. Intencje rodziców są szczere, a ojciec Mashira w końcu pozwala mu podjąć własną decyzję. Z kolei ojciec Amel sam próbuje ułożyć sobie życie z białą kobietą, poszukując przy tym akceptacji swojej córki. To sprawia, że mimo patriarchalnego wychowania przyjmuje jej wyrzuty, że ją traktuje inaczej niż samego siebie. Śledzimy też wewnętrzny konflikt młodego Mashira, w którym poczucie lojalności klanowej walczy z pragnieniem podjęcia własnej decyzji. Subtelnie pokazane dylematy, świetna gra aktorska i staranna reżyseria czynią film wiarygodną i niebanalną opowieścią o potrzebie miłości i akceptacji wewnątrz rodziny.

„Rocca zmienia świat”, reż. Katja Benrath (Niemcy 2019), kolejne projekcje: Multikino 51, 4 i 6 grudnia, godz. 12

„Żeby życie było szczęśliwe”, reż. Salima Sarah Glamine, Dimitri Linder (Luksemburg, Belgia 2018), kolejna projekcja: 3 grudnia, godz. 19.30.

Tekst: Barbara Kowalewska

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.