Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeśli można o problemach dorosłych opowiedzieć bez straszenia, terminu „toksyczny” i atmosfery rodem z opieki społecznej, to właśnie udało się twórcom filmu „Cały świat Romy.” To opowieść, w której okoliczności dorastania kilkunastoletniej dziewczynki nie są łatwe, ale w której jest równie dużo ciepła, humoru i akceptacji dla ludzkiej niedoskonałości. To również historia o rozwijającej się przyjaźni między babcią i wnuczką, z problemem postępującej choroby Alzheimera w tle.

 

Matka Romy po rozwodzie podejmuje pracę, która uniemożliwia jej bycie z córką popołudniami. Prosi więc o pomoc swoją matkę, fryzjerkę. Aktywna zawodowo starsza pani nie jest zachwycona pomysłem, ale zgadza się, by Romy siedziała w jej mieszkaniu, pod warunkiem że nie będzie przeszkadzała. Ponieważ to jednak mało atrakcyjne dla dziecka, bardzo szybko Romy włącza się do pracy w zakładzie fryzjerskim, ucząc się wielu rzeczy, ale też pomagając babci, która coraz częściej robi błędy w rachunkach. Ta współpraca zacieśnia więź między nimi i staje się źródłem obopólnej radości.

Chwytanie uciekającej pamięci

Autorzy filmu wiarygodnie przedstawili postępujące zmiany demencyjne. Choroba rozwija się, przysparzając kłopotów na co dzień, ale też wzmacniając znaczenie pamięci odległej. To, co uwielbiają dzieci – oglądanie starych albumów ze zdjęciami i nostalgiczne opowieści z przeszłości – nabiera kolorów, gdy jednocześnie blaknie pamięć o sprawach sprzed chwili. Rosnąca dezorientacja starszej pani w życiu codziennym mobilizuje Romy do coraz większej zaradności, uczy akceptacji dziwactw, ale prowokuje też w miarę upływu czasu bezradność i przerażenie dziewczynki. Nie ma tu jednak budowania atmosfery katastroficznego tragizmu. To raczej poszukiwanie zgody na ludzkie przemijanie. W życiu Romy bywają też chwile zabawne, gdy babcia w sklepie wkłada zużytą chusteczkę do eleganckiej torebki na wystawie i chwile szalone – na zakupach marzeń i w hotelu z basenem, gdzie obie spędzają jedną noc.

Film 'Cały świat Romy' na Festiwalu Ale Kino! w PoznaniuFilm 'Cały świat Romy' na Festiwalu Ale Kino! w Poznaniu Materiały prasowe

Jak zaakceptować to, co nieuchronne?

Zachowanie równowagi między tym, co poważne, i tym, co anegdotyczne, to jeden z głównych atutów produkcji. Dziewczynka może dojrzewać i zdobywać nowe umiejętności przez kontakt z chorą osobą, ale zaradność ma swoje granice, zwłaszcza gdy ma się kilkanaście lat. To też wybrzmiewa w opowieści i czyni ją niezwykle wiarygodną. Bohaterka nie jest infantylizowana, ale dorośli są po to, by pokazać jej granice marzeń o wszechmocy dziecięcej. To zbalansowanie przekazu stanowi o wartości filmu. Na początku Romy wyznaje: „Wszystko się zmieniło, bo ja się nią [babcią] opiekowałam, a nie ona mną. Czułam się zupełnie inaczej”. Pod koniec historii dziewczynka dojrzewa do stwierdzenia: „Wiem, że z babcią będzie coraz gorzej” i do akceptacji tego, co nieuchronne.

To jeden z filmów godnych polecenia całej rodzinie, który może wpłynąć na wzmocnienie więzi młodych ludzi ze starszym pokoleniem, dzisiaj coraz częściej pogardzanym i spychanym na margines życia. Historia opowiedziana z czułością, zachęcająca do wzajemnego zrozumienia i szacunku.

„Cały świat Romy”, reż. Misha Kamp (Holandia, Niemcy 2019), Kolejne projekcje: piątek, 6 grudnia, godz. 9.30 oraz niedziela, godz. 14 w Multikinie 51.

Reżyserka Mischa Kamp i scenarzystka Tamara Bos są gośćmi festiwalu i poprowadzą również Masterclass dla gości wydarzeń Industry/Education Pro w piątek w Centrum Kultury Zamek.

Tekst: Barbara Kowalewska

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.