Przed wejściem na spektakl widzów witają tancerze w foliowych namiotach w kształcie prostopadłościanów. W upale niedzielnego i poniedziałkowego popołudnia – kiedy odbyły się dwie premiery – tej dodatkowej warstwy zabierającej tlen można było artystom tylko współczuć.

Foliowe domki „grają" też przez pierwszych kilkanaście minut spektaklu. Tancerze, łączący się w pary, mogą się przez nie bez obaw całować, stać obok siebie bez zachowania bezpiecznego dystansu. Albo izolować tych, którzy w tej opowieści wcielają się w role jednostek niebezpiecznych dla większości. Przezroczyste namioty mają też do „zagrania" zaskakującą rolę w finale. Jaką – warto przekonać się samemu.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.