- W środę po południu do drzwi zapukał mężczyzna. Przedstawił się jako komornik Paweł Tomczak. Powiedział, że mamy się spakować, bo w czwartek rano zostaniemy eksmitowani. Zapowiedział, że na miesiąc trafimy do hotelu. Potem mamy radzić sobie sami - opowiada Monika.

W wieżowcu na poznańskim Grunwaldzie mieszka ze swoim partnerem Romanem. Na zakup mieszkania para wzięła 210 tys. zł kredytu rozłożonego na 25 lat. Kredytu udzielono we frankach szwajcarskich, a zabezpieczeniem była hipoteka.

Pozostało 90% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.