Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unia Europejska stawia wymogi. Jednym z nich jest zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w produkcji energii elektrycznej i cieplnej, który do 2020 r. musi wynosić 20 proc. Sposobów na osiągnięcie tego limitu jest kilka.

Sposoby na limity

Oczywiście pierwsze nasze skojarzenie z odnawialnymi źródłami energii to przede wszystkim charakterystyczne wiatraki, pozyskujące energię z wiatru, które w Wielkopolsce spotkać możemy np. w okolicach Margonina i Chodzieży na północy regionu, a także w rejonie Krobi na południu. Coraz popularniejsze są także kolektory słoneczne, dzięki którym równie skutecznie możemy wytwarzać ciepłą wodę lub ogrzewanie. Tutaj trzeba jednak pamiętać, że w naszym klimacie jest pewien problem ze słońcem. Owszem, patrząc w niebo wiosną tego roku, kiedy go nie brakuje, moglibyśmy inwestować w ciemno, ale dane statystyczne nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Otóż 80 proc. rocznego nasłonecznienia przypada na okres od początku kwietnia do końca września. Latem światło dzienne towarzyszy nam nawet przez 16 godzin dziennie, ale zimą ten czas jest aż o połowę krótszy. Dlatego biznesplan w tym przypadku musi być bardzo precyzyjnie przygotowany.

Można też ogrzewać budynki albo pozyskiwać ciepłą wodę dzięki energii pozyskanej z biomasy, która uznawana jest w Polsce za odnawialne źródło energii o największych zasobach. Jej wykorzystanie jest dość tanie i może być zamiennikiem dla paliwa kopalnego. Dzięki specjalnym kotłom wykorzystywana jest np. nadwyżka słomy, siana lub odpadów drzewnych czy upraw roślin energetycznych. Innym źródłem energii odnawialnej jest biogaz, który powstaje podczas beztlenowej fermentacji odpadów organicznych. W tym przypadku ciepło również jest uzyskiwane dzięki specjalnym kotłom i przekazywane do instalacji centralnego ogrzewania.

Wspomnijmy jeszcze o wodzie, która też może być źródłem energii. Niestety, w tyle głowy musimy mieć hasło powtarzane co najmniej od 40 lat, które jest nadal aktualne: „Wielkopolska stepowieje”. Chodzi oczywiście o niedobór opadów, przez to rzeki mają mały spadek wody, a wahania ich poziomu są częste i znaczne. Jeśli dodamy do tego, że budowa wielkich zbiorników wodnych okazuje się niekorzystna dla przyrody, to przedsięwzięcie nie należy do łatwych. Choć można się np. zdecydować choćby na budowę turbiny ślimakowej, co z powodzeniem zastosowano w elektrowni wodnej na Noteci w Rosku koło Wielenia, która kilka lat temu w chwili otwarcia była jedną z pierwszych tego typu w Polsce i największą w Europie.

Ponad 100 projektów

Stawianie na odnawialne źródła energii to naturalnie korzyści ekologiczne, ale i ekonomiczne, bo np. zmniejszają się koszty eksploatacyjne budynków. Takie źródła energii są bowiem tańsze od paliwa kopalnego. Dlatego Unia Europejska chętnie dofinansowuje tego typu przedsięwzięcia.

W ubiegłym roku w konkursie „Wytwarzanie energii z odnawialnych źródeł energii” ogłoszonego w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego 2014-2020 zarezerwowano 90 mln zł. Jednak projektów zgłoszono kilka razy więcej, a że ich wartość zdecydowanie przewyższała kwotę do podziału, to mimo bardzo dobrej oceny merytorycznej, nie dla wszystkich funduszy wystarczyło. Aż 109 projektów przeszło pozytywną weryfikację, a różnice punktowe były niewielkie. To najlepiej świadczy, jak samorządy i firmy wielką wagę przywiązują do odnawialnych źródeł energii. Ostatecznie 18 projektów znalazło się nad kreską, z czego 11 przygotowały samorządy.

Pierwsze miejsce na liście rankingowej zdobyło przedsiębiorstwo Cytrus ze Strzałkowa, które planuje budowę dwóch wiatraków, każdy o mocy 2 MW. Wartość projektu wynosi aż 23 mln zł, z czego dofinansowanie unijne ponad 6 mln zł. Drugie na liście jest bardzo podobne przedsięwzięcie, także ze Strzałkowa. Spółka Gólcz i Synowie również postawi dwa wiatraki, każdy po 2 MW. Wartość finansowa jest niemal identyczna. A ostatnie miejsce na podium zajął projekt firmy Clip Ubezpieczenia z gminy Swarzędz, która na swoim dachu chce zamontować instalację fotowoltaiczną o mocy 1,82 MW. Koszt całkowity wynosi 10 mln zł, a wsparcie z Unii to prawie 4 mln zł.

Gminy wykorzystują szansę

Wschodnia Wielkopolska do tej pory kojarzyła się przede wszystkim z tradycyjnymi metodami pozyskiwania energii, a kopalnie węgla brunatnego to tylko jeden z przykładów potwierdzających tę tezę. Ale ten konkurs dowodzi, że samorządy z tego rejonu województwa również dostrzegają szansę w odnawialnych źródłach energii. W maju zarząd województwa podpisał kilka ważnych umów.

Na instalację systemów odnawialnych źródeł energii zdecydowały się m.in. gminy Rzgów (przy autostradzie A2 niedaleko Konina) i sąsiedniej gminy Grodziec. Za unijną dotację zamontują na budynkach fotowoltaiki oraz kolektory słoneczne. Projekt przewiduje wykonanie łącznie aż 554 takich instalacji fotowoltaicznych oraz solarnych na dachach gospodarstw domowych. Z tej liczby na gminę Grodziec przypada 45 kolektorów słonecznych oraz 176 fotowoltaików, reszta trafi do Rzgowa. Całkowita wartość projektu wynosi 7,8 mln zł, z czego aż 6 mln zł to wsparcie Brukseli.

– Musimy wejść w fotowoltaikę. Zwłaszcza we wschodniej Wielkopolsce trzeba szukać nowych rozwiązań w energetyce – podkreśla Maciej Sytek, członek zarządu woj. wielkopolskiego.

Na OZE postawiły także gminy Golina, Rychwał, Tuliszków i Wierzbinek. Jaka to wielka dla nich chwila, niech świadczy fakt, że umowę w Rychwale, liderze projektu, podpisano nie w zaciszu gabinetów, a w hali widowiskowo-sportowej.

– Wiemy, jak wysokie mogą być miesięczne opłaty za prąd. Teraz ktoś np. płaci około 400 zł, a po tej inwestycji koszt spadnie do niespełna 100 zł. To jest realna, duża korzyść – zwraca uwagę Stefan Dziamara, burmistrz Rychwała.

Wszystko warte jest łącznie 8,8 mln zł, a dofinansowanie unijne wynosi 5,5 mln zł. To na razie jeden z największych, samorządowych projektów w tej dziedzinie. Zakłada montaż 668 instalacji fotowoltaicznych oraz kolektorów słonecznych we wszystkich czterech gminach.

– Największe zatrucie środowiska wiąże się ze starymi paleniskami, które są w domach jednorodzinnych, a mieszkańców nie stać na to, by wymienić źródła energii. Dlatego tak ważny jest fakt, że z tych projektów to właśnie oni będą korzystać – przekonuje Sytek.

Z tej szansy korzysta także miasto Turek, które otrzymało z Unii 5,3 mln zł (całkowity koszt tego projektu to 6,9 mln zł). Te pieniądze jeszcze w tym roku pójdą na montaż instalacji w 321 domach jednorodzinnych, w których mieszka ponad 1,2 tys. osób.

Z innych samorządów na liście beneficjentów znalazły się Czajków, Przygodzice, Nowe Skalmierzyce, Odolanów, Krotoszyn i Ostrzeszów w południowo-wschodniej Wielkopolsce, a także Złotów na północy oraz gmina Dobra na pograniczu z woj. łódzkim, blisko zbiornika retencyjnego Jeziorsko.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.