Promowanie szkół zawodowych należy zacząć jak najwcześniej, a najważniejsza jest współpraca z pracodawcami - do takich wniosków doszli uczestnicy debaty o szkolnictwie zawodowym, która odbyła się w czwartek w Baraku Kultury. Byli na niej obecni samorządowcy, dyrektorzy szkół i przedstawiciele firm, którzy z tymi szkołami współpracują.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O problemach, z jakimi zmaga się szkolnictwo zawodowe i sposobach na ich rozwiązanie, rozmawiali w czwartek w Baraku Kultury przedstawiciele władz samorządowych, dyrektorzy szkół oraz potencjalni pracodawcy absolwentów. Debata została zorganizowana przez „Wyborczą” w ramach kampanii „Zawodowcy”.

Cel: podniesienie prestiżu

– Postawiliśmy sobie jeden cel: zmianę postrzegania ucznia szkół zawodowych – mówił starosta poznański Jan Grabkowski. Powiat jest organem prowadzącym dla dziewięciu szkół ponadpodstawowych. – Powoli zaczyna to kiełkować. W Zespole Szkół nr 1 w Swarzędzu, żeby dostać się na niektóre kierunki, trzeba zdawać egzaminy – dodał.

Wójt Tarnowa Podgórnego Tadeusz Czajka i starosta poznański Jan Grabkowski
Wójt Tarnowa Podgórnego Tadeusz Czajka i starosta poznański Jan Grabkowski  ŁUKASZ CYNALEWSKI

Podniesienie prestiżu i zmiana spojrzenia na szkoły branżowe i techniczne to od pięciu lat również cel Poznania, gdzie w technikach uczy się obecnie 7 tys. 800 uczniów, a w szkołach branżowych - 1 tys. 500. – Od pięciu lat prowadzimy kampanię „Szacun dla zawodowców”. Promocja konkretnych szkół jest w tej kampanii na drugim miejscu. Nastawiliśmy się przede wszystkim na rozwój wiedzy o zawodach i kształceniu zawodowym – tłumaczyła Renata Jocz z wydziału oświaty urzędu miasta. – Jest to bardzo trudne. I mimo wszystkich naszych działań ciągle pokutuje pogląd, że szkoła zawodowa jest czymś gorszym, że idą tam uczniowie, którzy nie nadają się do liceum. To trudny proces zmiany mentalności – dodała.

Problemy ze stereotypem szkół zawodowych, które odbijają się na rekrutacji, potwierdzili sami dyrektorzy szkół. – Jesteśmy przygotowani, żeby dobrze kształcić zawodowo, mamy umowy z pracodawcami, nie boimy się podwójnego rocznika. Ale decyzja o tym, czy będziemy mogli ich kształcić nie zależy od nas. Rozgrywa się na poziomie uczniów, ich rodziców, środowiska – podkreślał Grzegorz Owczarzak, dyrektor Zespołu Szkół Budowlano-Drzewnych w Poznaniu.

Wtórowała mu Małgorzata Lorek, dyrektorka Zespołu Szkół Geodezyjno-Drogowych. – Do naszej szkoły przychodzą pracodawcy, kadrowe i przedstawiać swoją ofertę uczniom. Stawiają im lunche, śniadania. Ale co z tego, skoro przychodzą do uczniów, którzy już zaczęli się u nas uczyć, a nie np. do ósmej klasy, jeszcze przed rekrutacją? – pytała. – A nasze zawody jest trudno wypromować, no bo jak ja mam wypromować drogowca? Moi uczniowie podczas targów edukacyjnych mają układać kostkę brukową na MTP? – dodała.

Nowa szkoła zawodowa w powiecie

Mimo problemów szkół zawodowych, na otwarcie takiej placówki zdecydował się wójt gminy Tarnowo Podgórne, Tadeusz Czajka. Szkoła ma rozpocząć pracę we wrześniu 2020 r. Docelowo ma się w niej uczyć aż 400 uczniów. Podczas czwartkowej debaty wójt opowiadał o swoich motywacjach, które sprawiły, że zdecydował się otworzyć taką szkołę, choć nie musi – prowadzenie szkół średnich to zadanie powiatu. – Zdecydowaliśmy się na tę szkołę, bo na rynku brakuje fachowców. Dotyczy to już nie tylko zakładów pracy, ale nawet gdy sami w domu chcemy coś wyremontować, naprawić i nie możemy znaleźć osoby, która będzie to w stanie zrobić – tłumaczył Czajka.

Wójt podkreśla, że w rozwój szkoły zaangażuje się wiele okolicznych przedsiębiorstw: od wielkich firm po małe zakłady. – Ok. 40 przedsiębiorstw zadeklarowało chęć pomocy: otwarcie klas patronackich, przyjmowanie uczniów na praktyki, kierowanie do pracy w szkole własnych pracowników, stypendia – wyliczał Czajka. Przedsiębiorcy pomogli też wskazać zawody, w których szkoła będzie miała kształcić. Zostaną one skonsultowane z rodzicami i uczniami. Najbardziej pożądane zawody to elektronik, informatyk, mechatronik, logistyk, ale też stolarz, tapicer czy krawiec.

ŁUKASZ CYNALEWSKI

Przemysław Jankiewicz, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Swarzędzu z rekrutacją zazwyczaj nie ma problemów. – U mnie w szkole branżowej są uczniowie, którzy spokojnie dostaliby się do dobrego liceum. Kształcimy uczniów na poziomie europejskim. Uczniowie przychodzą, oglądają, sprawdzają technologie, w jakich uczymy – twierdził podczas spotkania w Baraku Kultury. Przy szkole powstaje właśnie Centrum Kształcenia Praktycznego – jedna z najnowocześniejszych tego typu placówek w Polsce.

– Ale musimy pamiętać, że nie ma szkolnictwa zawodowego bez pracodawców. Powinniśmy też uświadamiać sobie i innym, że jeśli nie będzie w Polsce dobrego szkolnictwa zawodowego, to skończą się inwestycje w naszym państwie. Nie będzie komu ich wykonywać – ostrzegał. Podobne zdanie co do roli pracodawców w procesie kształcenia zawodowego miała Renata Jocz z wydziału oświaty. – Pracodawcy są kluczowi. My dajemy pieniądze na wyposażenie, ale szkoły nigdy nie nadążą za najnowszą technologią, która jest u pracodawcy i kontakt z nią zapewnić może jedynie zakład pracy – zaznaczyła.

Pracodawcy się angażują

Pracodawcy podkreślają, że dla nich również współpraca ze szkołami zawodowymi jest bardzo ważna. – Liczymy, że będziemy mieć wykwalifikowanych pracowników, którzy znają już naszą firmę. A my wiemy, z kim mamy do czynienia – mówiła Marta Darol, z firmy Veolia.

ŁUKASZ CYNALEWSKI

Veolia od wielu lat prowadzi swoje klasy patronackie w technikach. Darol podkreślała, że za kilka lat branża energetyczna w Poznaniu będzie potrzebowała wielu pracowników. – Mamy do czynienia z luką pokoleniową w tej branży. W ciągu trzech lat 20 proc. naszych pracowników będzie miało prawo do emerytury. Będziemy mieć ok. 140 wolnych etatów. W tej chwili prowadzimy dwie klasy patronackie. Powinniśmy przynajmniej podwoić liczbę uczniów, żeby móc nasycić rynek pracownikami – tłumaczyła. Dodała też, że na terenie elektrociepłowni powstaje właśnie park technologiczny, oparty na najnowocześniejszych rozwiązaniach związanych z energią odnawialną, z którego korzystać będą mogli wszyscy praktykanci, którzy uczą się w Veolii.

Wszyscy obecni byli zgodni, że zmianę postrzegania szkół zawodowych należy rozpocząć na jak najwcześniejszym etapie edukacji, ale nie zawsze jest to łatwe. Padały przykłady oporu dyrektorów podstawówek czy wcześniej gimnazjów przed promocją szkół branżowych. – Pojechaliśmy z promocją szkoły i usłyszeliśmy, że do jednej z klas lepiej, żebyśmy nie szli, bo to dobra klasa i wszyscy pójdą do liceów – opowiadał jeden z dyrektorów. – Nauczyciele w podstawówkach muszą mieć świadomość, że po reformie to oni są źródłem wiedzy o szkołach ponadpodstawowych, w tym zawodowych – mówiła z kolei Renata Jocz.

Ważnym punktem w edukacji przygotowującej do wyboru szkoły powinno być doradztwo zawodowe. Ale i wśród doradców wiedza o tego typu szkołach kuleje. – Od kilku lat kształcę doradców zawodowych na uczelniach i muszę powiedzieć, że 90 proc studentów studiów podyplomowych na tym kierunku nie ma pojęcia o szkolnictwie zawodowym – alarmował Andrzej Maciejak, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 w Poznaniu. – I jeśli tacy doradcy pójdą do podstawówek, nie skierują uczniów do szkół zawodowych – dodał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem