- Będziemy prosili klientów na rynkach, by nie dotykali owoców i warzyw, a podawali je tylko sprzedawcy. Seniorów prosimy o robienie zakupów rano, między godz. 6 a 8 - mówi prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Małych rynków nie zamierza zamykać.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Kilka poznańskich rynków generuje spory ruch ludzi, zwłaszcza w soboty. To miejsca, gdzie można dostać świeże owoce, warzywa, jajka i inne produkty, więc poznaniacy cenią taką formę kupowania. Takie rynki znajdują się m.in. na Ratajach, Jeżycach, placu Bernardyńskim, Wielkopolskim czy Łazarskim. Wielu mieszkańców tych dzielnic jest do nich bardzo przyzwyczajonych, mają swoje ulubione stoiska i sprzedawców, wiedzą, gdzie kupić najtaniej i najlepsze produkty.

Prezydent: ryneczki nie zagrażają

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak nie widzi w nich zwiększonego zagrożenia zarażeniem się wirusem Covid-19. - Nie chcemy zamykać ryneczków. Nie widzę zalet takiego rozwiązania, wręcz uważam, że lepiej kupować na otwartych przestrzeniach niż w zamkniętych sklepach - uważa prezydent. Nie sądzi, by była większa różnica w tym, czy ktoś idzie na ryneczek czy do supermarketu.

- Będziemy prosili klientów na rynkach, by nie dotykali owoców i warzyw, a podawali je tylko sprzedawcy. Apeluję do kupców, by sami też maksymalnie zachowali higienę - zaznaczył jednak. Seniorów prosił, aby zakupy na ryneczkach robili między godz. 6 a 8, kiedy - jego zdaniem - ruch jest najmniejszy.

Obostrzenia wprowadziła zarządzająca rynkami spółka Targowiska. Nakazuje ona, by na stoiskach były tabliczki informujące klientów o zakazie samodzielnego wyboru towaru, by sprzedawcy stosowali rękawiczki jednorazowe oraz umieścili w widocznym miejscu tabliczki informujące klientów o obowiązku zachowania bezpiecznej odległości między kupującymi (1,5-2 m). A w przypadku handlu prowadzonego w pawilonach handlowych należy stworzyć strefę buforową - po złożeniu zamówienia przez klienta sprzedawca ma podać towar na zewnątrz pawilonu.

Część targowisk zamknięta, część nie

Niektóre miasta w Polsce zdecydowały inaczej. Wrocław dostrzegł w ryneczkach zwiększone zagrożenie zarażenia się koronawirusem dla klientów. Zamknął trzy miejskie ryneczki, ograniczył działalność pozostałych np. ryneczek Jemiołowa może sprzedawać jedynie owoce i warzywa wyłącznie w piątki i soboty. Inne ryneczki mogą otworzyć wyłącznie stoiska spożywcze i drogeryjne.

Miejskie targowiska zostały zamknięte w szeregu miejscowości w Polsce, m.in. w Zamościu, Włocławku, Chełmie, Tarnowskich Górach, Stalowej Woli, Ciechanowie, Elblągu, Koszalinie i wielu innych. Zamykane są również w powiecie poznańskim, np. w Murowanej Goślinie czy Wągrowcu. Inne miasta stanowczo się temu przeciwstawiły - poza Poznaniem zrobił to również Kalisz. Zdaniem prezydenta tego miasta Krystiana Kinastowskiego, taka decyzja przyniosłaby fatalne skutki, gdyż ludzie wpadliby w panikę, że zabraknie niektórych produktów. 

W Pile na dwóch tutejszych targowiskach wprowadzono strefy z limitem klientów - to jednorazowo 50 i 40 osób. Przed wejściem na ryneczki obowiązkowa jest dezynfekcja rąk. Kolejka może się ustawiać z zachowaniem półtorametrowej odległości pomiędzy klientami.

Koronawirus. Agrounia broni ryneczków

O ryneczki i targowiska upomniała się rolnicza organizacja Agrounia. W skierowanym do premiera oraz ministra rolnictwa piśmie wnioskuje o to, by rząd nie podejmował odgórnej decyzji o zamknięciu takich miejsc jako niebezpiecznych. - Wiedza medyczna oraz logika wskazują, że znacznie większe ryzyko epidemiczne generują sklepy wielkopowierzchniowe (markety i dyskonty). Piętnowanie miejsc handlu zlokalizowanych na świeżym powietrzu stanowi zatem przejaw niesprawiedliwości społecznej - czytamy w apelu.

W zakusach do zamykaniu ryneczków Agrounia widzi chęć do wsparcia wielkich korporacji spożywczych i handlowych, które "notują niespotykane dotychczas wolumeny sprzedaży". Jak czytamy w apelu: "Obecne zaniepokojenie społeczne może stanowić dla nich pretekst do ostatecznego przejęcia rynku handlu w naszym kraju, co ostatecznie odbierze nam suwerenność żywnościową".

Czekamy na wasze opowieści. Jak się żyje w Polsce w czasie epidemii koronawirusa? Z jakimi problemami się stykacie? O czym powinniśmy napisać? Czekamy na sygnały: czytelnicy@poznan.agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem